II Kongres Śląskich Samorządowców – a konkretnie sympozjum pod hasłem „Jak chronić dziedzictwo” – otworzyli burmistrz Leśnicy i przewodniczący Śląskich Samorządowców Łukasz Jastrzembski oraz wicemarszałkini województwa opolskiego Zuzanna Donath-Kasiura.
– Temat kongresu jest ważny przede wszystkim dla nas, samorządowców, którzy każdego dnia odpowiadają za nasze lokalne wspólnoty – podkreślił Łukasz Jastrzembski.
– Na co dzień zajmujemy się budową dróg, żłobków, przedszkoli i szkół czy bezpieczeństwem publicznym. Ale często historia przychodzi do nas sama. W postaci zabytkowego budynku czy cmentarza. Przychodzi, gdy trzeba nadać nazwę ulicy. Z tym wiążą się często emocje i dyskusje – zauważył.
II Kongres Śląskich Samorządowców. Brakuje woli by przedstawić kontekst
Pierwszy panel pt. „Dlaczego i jak w nowoczesny sposób chronić trudne dziedzictwo kulturowe” poprowadził Zbigniew Przybyłka, historyk i filolog klasyczny, publicysta zajmujący się problematyką regionalnej pamięci.
Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał Rafał Bartek, przewodniczący sejmiku i lider mniejszości niemieckiej. Mówił o pomniku i amfiteatrze na Górze św. Anny, które od lat czekają na wypracowanie wizji ich przyszłości.
– Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada, że wyremontuje pomnik. Dół, czyli amfiteatr go za bardzo nie interesuje. Słyszę, że po renowacji pomnik zostanie, ale bez sierpa i młota. Brakuje ogromnie woli opowiedzenia kontekstu tego miejsca. Dobrej wystawy plenerowej, która by o tych miejscach i ich przeszłości opowiedziała. Od 1921 roku po współczesność – opisywał.
– To będzie edukować – przekonywał Rafał Bartek. – Nie trzeba się będzie domyślać. Tak się robi w innych krajach. W jednej z bawarskich miejscowości, gdzie jest ulica Hindenburga. Hindenburg budził wówczas w Niemczech kontrowersje. Toteż na ulicy postawiono kilka stacji przywołujących zarówno jasne, jak i ciemne barwy jego działalności.
Prof. Joanna Lusek, historyczka i muzealniczka stoi na czele Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu.
– Wcześniej pracowałam w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu i łączyłam perspektywę polską, niemiecką, czeską. Było tych projektów wiele – przypomniała.
– Musimy pamiętać, że żyjemy, chodząc po śladach. Ale nie wolno nam śladów naszych poprzedników zaniedbywać. Obecnością rzeczy przyszłych jest pamięć o rzeczach teraźniejszych i ich postrzeganie. Rozwiązując problemy związane z zapatrywaniem się na dziedzictwo, obie perspektywy powinniśmy mieć na uwadze. Zwłaszcza na Śląsku, także Śląsku Opolskim powinniśmy brać pod uwagę polską i niemiecką perspektywę. Nie możemy nie dostrzegać drugiej strony. Jakby wyglądała historia Górnego Śląska bez obu perspektyw – stwierdziła prof. Joanna Lusek.
Warto poszerzyć perspektywę
Kolejnym uczestnikiem panelu był dr David Skrabania, dyrektor Muzeum Ziemi Górnośląskiej w Ratingen.
– Szansa szerszego spojrzenia na kwestię Góry św. Anny pojawia się, gdy się wyjdzie poza wiek XX. A my ponieważ nadal żyjemy w państwach narodowych, sięgamy do teorii narodowych. Nie powiem, że nacjonalistycznych by opisywać historię. Nawet odległą – z XV i XVI wieku. A wtedy dzisiejsze pojęcie narodu było obce. Nawet władcom tego regionu – mówił.
– Rodzina von Gaszyn związana z historią Góry św. Anny, założeniem klasztoru itd. jeszcze w XVI wieku nosiła nazwisko Gaszyński i pochodziła z ziemi wieluńskiej. To nie była ziemia szczelnych granic ani języków, które ludzi rozdzielały – podkreślał dr David Skrabania.
Kongresowi towarzyszyła przygotowana przez placówkę w Ratingen wystawa o Kościele katolickim na Śląsku w okresie nazizmu i komunizmu.
II Kongres Śląskich Samorządowców. Jak nadążyć za wrażliwością wszystkich
Tomasz Kandziora, wójt gminy Reńska Wieś, przyznał, że jako samorządowiec musi się bardziej niż wcześniej liczyć z historyczną i kulturową wrażliwością wszystkich mieszkańców.
– Dbam o popularyzowanie historii lokalnej, dbam o zabytki, ale wiem, że muszę wszystkie wrażliwości uwzględniać i zaspokajać oczekiwania całej społeczności – mówił. – Nie jest to łatwe. Zawsze się człowiek komuś narazi. Przykład: Upamiętnialiśmy katastrofę kolejową, jaka miała miejsce w listopadzie 1939 roku. Ofiarami byli mieszkańcy Reńskiej Wsi i gmin ościennych. Wystarczyło, że w pociągu tym jechali wracający z przepustki żołnierze, by nam zarzucono, że czcimy nazistów. Za taką wrażliwością nie nadążyliśmy.
Program kongresu dopełniał panel: „Pomiędzy dziedzictwem a praktyką. Jak chronić i gdzie pozyskać środki na ochronę dziedzictwa kulturowego”.
Rafał Bartek: Brakuje społecznego dialogu
– Mamy dużą trudność w prowadzeniu rozmów o tym, jak konserwować i restaurować miejsca z trudną przeszłością. Rewitalizacja odbywa się z reguły pod dyktando właściciela. A nie zawsze tak powinno być. Bo jeśli zarządzającym jest polityk, określona władza, to jego wizja może się nie podobać tym, którzy przyjdą po nim – powiedział „O!Polskiej” Rafał Bartek pytany o oczekiwane efekty kongresu.
– Kiedy politycy nie mają jasności, co robić, skutek albo jest taki, że nic się nie dzieje. Tak jest obecnie z pomnikiem i amfiteatrem na Górze św. Anny. Albo dzieje się źle, gdy ktoś niewygodny dla niego obiekt zasłania, niszczy lub prowadzi dyskurs w stronę jego likwidacji – argumentuje.
Rafał Bartek liczy, że II Kongres Śląskich Samorządowców przyniesie dwie konkluzje. – O trudnych miejscach trzeba rozmawiać w kontekście pedagogicznym. Opowiadać pełną historię spornych miejsc i nie bać się tego – mówi.
– Po drugie, zanim włączać do decyzji architektów i planistów, powinno się uwzględnić głos historyków i społeczeństwa. Tego społecznego dialogu na razie bardzo w Polsce brakuje – stwierdza Rafał Bartek.
Czytaj także: Łukasz Jastrzembski: Dbajmy wspólnie o pamiątki przeszłości zamiast się o nie kłócić
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie
























