Państwo Danuta i Tadeusz Kaczkowscy przyjechali do Szczepanowickiego Betlejem z Opola – Nowej Wsi Królewskiej.
– Trzeba kontynuować tradycję odwiedzania szopek i śpiewania kolęd, czyli obchodzić święta Bożego Narodzenia uroczyście – mówią. – Poprzednio byliśmy na kolędowaniu 2-3 lata temu. Ale przyjeżdżaliśmy w okresie świątecznym odwiedzać to miejsce. Lubimy śpiewać kolędy i robimy to, nie tylko w Wigilię, ale przy okazji świątecznych spotkań rodzinnych.
Pani Irina jest Polką z Ukrainy. Mieszka niedaleko Szczepanowickiego Betejem. Na kolędowanie przyszła z siedmioletnim synkiem Romkiem.
– Jesteśmy w Polsce dwa lata, ale na tej szopce jesteśmy pierwszy raz – mówi. – Przyszliśmy świętować Boze Narodzenie. Ale modlimy się też za moich rodziców, którzy zostali w Ukrainie.
To jest podziękowanie
Andrzej Toczek, budowniczy Szczepanowickiego Betlejem od pierwszej edycji na przełomie XX i XXI wieku, kierował też pracami w tym roku. Podkreśla, że jego tegoroczne hasło jest formą podziękowania tym wszystkim, którzy przez ponad ćwierć wieku tę plenerową szopkę tworzyli. Szczególnie tym, którzy już od nas odeszli.
– Cieszymy się, że szopka 27 raz stanęła – mówi ks. Sławomir Pawiński, proboszcz parafii pw. św. Józefa w Opolu=Szczepanowicach. Serdecznie witamy wszystkich , którzy tu przybyli. To jest wielka radość, żeby tę szopkę współtworzyć i w drugi dzień świąt kolędować. Cieszymy się, bo już od wigilijnego wieczoru przychodzą tutaj tłumy ludzi. To jest siła przywiązania do tego miejsca. W tym roku zaprosiliśmy do współpracy Fundację Mam Marzenie realizującą marzenia chorych dzieci. Szopka przypomina też o wdzięczności tych wszystkich rodziców, którzy mają dzieci zdrowe. Dziękujemy również za kończący się właśnie Rok Jubileuszowy.
Cztery rodzaje marzeń
Fundacja Mam Marzenie uczestniczyła w Szczepanowickim Betlejem po raz pierwszy. Wystawa o jej działalności towarzyszy szopce.
– Jesteśmy wdzięczni za zaproszenie i za to, że możemy tu przedstawić misję naszej fundacji – powiedziała „O!Polskiej” Rozalia Kostarczyk-Szkwarek, koordynatorka opolskiego oddziału fundacji. Mamy nadzieję pozyskać tu nowych wolontariuszy. Kwestujemy też na rzecz małych „marzycieli”. Chore dzieci maja różne marzenia. Dzielimy je na cztery grupy: Aby kogoś spotkać (aktora, piłkarza itd.); Aby coś dostać (czyli marzenia rzeczowe); Aby kimś zostać (na chwilę stać się policjantem, strażakiem. Księżniczką na zamku); Aby gdzieś pojechać.
Zanim zabrzmiały – przy akompaniamencie szczepanowickiej orkiestry – kolędy od „Wśród nocnej ciszy” po „Cichą noc”, jasełka pokazali uczniowie PSP nr 28. Przygotowali je ze swoim katechetą i wikariuszem parafii pw. św. Józefa, ks. Mateuszem Wieczorkiem.
Bóg zaryzykował
– Uczestnikami jasełek są pielgrzymi nadziej, którzy kończą Rok Jubileuszowy i idą do Betlejem – opowiada – niosą Jezusowi dary, jakie mają w sercach – mówi ks. Mateusz.
Gościem kolędowania był biskup Waldemar Musioł. Po odczytaniu fragmentu Ewangelii o Bożym Narodzeniu pobłogosławił opłatki dzielił się nimi z uczestnikami spotkania, którzy składali także sobie nawzajem życzenia.
– Wszyscy przeżywamy radość ze wspólnoty przy wigilijnym stole i ze znalezionych pod choinką prezentów – mówił ks. biskup. – Jest też radość nadprzyrodzona z tego, że dwa tysiące lat temu Pan Jezus przyszedł na ziemię i z miłości do człowieka naprawdę zaryzykował, sam stając się człowiekiem. Po to, by człowieka zbawić. Zbawić ciebie i mnie. Pięknie ten kulminacyjny moment miłości pokazały nam dzieci w czasie jasełek. Z serca im dziękujemy.
Kulminacją spotkania był – jak co roku – śpiew kolędy „Cicha noc” przy zapalonych zimnych ogniach. Uczestników było w tym roku tak wielu, że żegnali się z nadzieją, że w 2006 roku znów się w tym miejscu spotkają.
Czytaj też: I po świętach. Wypełniają się lodówki społeczne w Opolu
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania























