Cenne bombki w lesie w Kielczy
Cenne – jak się potem okazało – bombki w lesie w Kielczy odkryli leśnicy. Ktoś zostawił je pod wiatą. Agnieszka Jamrozik, specjalista Służby Leśnej z Nadleśnictwa Zawadzkie wskazuje, że o leśnicy informują o każdej takiej sytuacji. Wszystko to po, aby spróbować dotrzeć do właściciela porzuconych rzeczy i odpadów.
– Wiadomość o wyrzuconych bombkach zamieściliśmy w mediach społecznościowych. Post szybko się rozprzestrzeniał. Dostaliśmy także dużo prywatnych wiadomości – opowiada.
Jedna wiadomość była bardzo zaskakująca. Do Nadleśnictwa Zawadzkie zgłosiła się kolekcjonerka ozdób choinkowych. Na zdjęciach wypatrzyła bowiem unikatowe egzemplarze.
– Pani powiedziała nam, że są to jakieś superbombki, zabytkowe i że oddałaby za nie wszystkie pieniądze, tylko żeby jej to załatwić – mówi Agnieszka Jamrozik.
Sęk w tym, że kolekcjonerka mieszka 400 kilometrów od Zawadzkiego. Zapewniła jednak, że pokryje wszelkie koszty transportu. Prosiła, by sprawdzić, czy – jak się okazało – cenne bombki w lesie w Kielczy nadal tam są i by jej je wysłać.
– Nie mogłam tego tak zostawić. Zaczęłam się dopytywać kolegów i pomimo sezonu urlopowego oraz weekendu, udało mi się poprosić jednego z podleśniczych z tego terenu, aby udał się na miejsce – mówi Agnieszka Jamrozik.
Ktoś zniszczył unikatowe ozdoby choinkowe
Pudełko z bombkami było tam, gdzie ktoś je zostawił. Niestety, unikatowe okazy były potłuczone.
– Pani, która zgłosiła się po te bombki nie mogła tego przeboleć. W planach ma bowiem utworzenie muzeum bombki polskiej. Akurat takich modeli brakowało jej w kolekcji – wskazuje Agnieszka Jamrozik.
Na tym jednak się nie skończyło. Do Nadleśnictwa Zawadzkie napływały bowiem kolejne zgłoszenia od osób, które chciałyby wziąć cenne bombki znalezione w lesie w Kielczy. Okazy z okresu PRL są teraz cennym i bardzo poszukiwanym towarem.
– Nie sądziłam, że sprawa rzeczy wyrzuconych w lesie może przybrać taki obrót. Uczulamy, by swoje odpady wyrzucać do własnego kosza, a nie do lasu – zaznacza Agnieszka Jamrozik.
W tej sytuacji pluć w brodę może sobie zarówno te, co wyrzucił bombki, jak i ten, który je potłukł. Mogli na nic nieźle zarobić.
Czytaj także: Awantura o pikniki Rodzina 800+. „Pustki i kosztowna kampania za nasze pieniądze”



