Pochodzący z Gliwic dziennikarz i reporter był gościem VIII Festiwalu Książki w Opolu. Zbigniew Rokita zapytany o znaczenie i pozycję Opola w opisywanych przez niego terenach wcielonych po drugiej wojnie światowej do Polski mówi, że jest ona ogromna.
– Jeśli pomyśleć o Górnym Śląsku i tzw. ziemiach odzyskanych jako dwóch zbiorach i nałożyć je na mapę, to one nałożą się na siebie w niewielu miejscach, ale jednym z tych miejsc, i to kluczowym, będzie właśnie Opole, czy też jak wiele osób chce nazywać cały ten szeroki region – Opolszczyzna – mówi Zbigniew Rokita w rozmowie z „O!Polską”.
Świat przybyszów i tutejszych
Stwierdza, że to właśnie u nas nałożyły się na siebie dwa światy: przybyszów i tutejszych. Dlatego między innymi Opole to było jedno z tych miejsc, o którym napisał obie książki. Czy wciąż niechętnie rozmawiamy o niemieckiej historii tych ziem, czy też może wstydzimy się jej?
– Zaraz obok jest urząd marszałkowski, gdzie widzę dziesięć przykazań Polaka Zofii Kossak-Szczuckiej. Jedno z nich brzmi „Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego”. To słowa wulgarne – mówi pisarz. – My cały czas jakby rozstrzygamy, jakie mają być te nasze granice polskości. I na ile chcemy być otwarci na różnorodność, czy na ile jesteśmy w stanie założyć, że polskość wytrzyma pod naporem innych narracji i wrażliwości. O tym też jest trochę ostatnia decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o uznaniu śląszczyzny. To kwestia bardzo ważna. W związku z tym cieszę się, że moje książki są jednymi ze stojących w korowodzie z tymi, które podkreślają to, że Polska nie jest jednolita, że jest w niej bardzo wiele pamięci. A w polskiej szkole brakuje zniuansowania tych opowieści.
Zbigniew Rokita przypomina, że nawet w dyskusjach o Piastach w średniowieczu czy o wczesnej nowożytności okazuje się, że w tym czy innym regionie nie byli to Piastowie tacy, jakich ktoś być może chciałby sobie wyobrażać: czyli polskojęzyczni, katolicy, patrioci. Natomiast bardzo często te tożsamości były inne.
Jak ekspert specjalizujący się w problematyce Europy Wschodniej i Górnego Śląska postrzega weto prezydenckie w sprawie uznania języka śląskiego za język regionalny? Przypomnijmy, że na mocy tej ustawy język śląski stałby się drugim obok kaszubskiego językiem regionalnym w Polsce.
Zbigniew Rokita: Trzeba chronić język śląski
– Z jednej strony z żalem – odpowiada Zbigniew Rokita. – Dlatego, że to kwestia dotycząca śląskości, kultury górnośląskiej i języka śląskiego. Patrzę również na to jeszcze szerzej, jako coś znacznie istotniejszego. Bowiem rodzi się pytanie: „Jak chcemy sobie wyobrażać Polskę, czy też jak prezydent chciałby tę Polskę sobie wyobrażać”. Czy jako kraj, który będzie krajem humanistycznym i humanitarnym, który będzie się opiekował słabszymi. Dlatego, że dziś Ślązacy ze swoim językiem są jak zagrożone rysie i żbiki. Trzeba nas wziąć pod ochronę, bo wyginiemy. Przynajmniej na poziomie językowym. Stąd państwo powinno wziąć za to odpowiedzialność.
Dodaje, że inteligencja i społeczeństwo śląskie jak na razie wykonały sporą pracę, udowadniając to, co ma udowodnienia.
– Na przykład przewodnicząca Rady Języka Polskiego, prof. Katarzyna Kłosińska, też się zgadza z tym, że należy uznać śląszczyznę za język – argumentuje Rokita. – W związku z tym życzyłbym sobie takiej Polski, gdzie będzie trochę mniej lęku. W uzasadnieniu Kancelarii Prezydenta były takie obawy i intuicje, że może to zagrozić polskości. Szczególnie w momencie wojny za wschodnią granicą. Tymczasem ja mam znacznie większą wiarę w Polskę i polskość niż prezydent Duda. Uważam, że kilka albo kilkanaście tysięcy dzieci uczących się godki polskości nie zagrozi, a tylko ją ubogaci.
W rozmowie z „O!Polską” Zbigniew Rokita mówił także o wielokulturowości Opolskiego w kontekście bogactwa i wartości.
– Opolszczyzna jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie o deklarację jednej osoby mogą się „ubiegać” trzy różne narodowości – podkreśla. – Chodzi o śląskość, niemieckość i polskość. U was jeszcze ten substrat niemiecki jest istotny. Pisałem o tym z ogromnym zainteresowaniem. Obecnie przygotowuję większe materiały na temat mniejszości niemieckiej, która też się trochę rebrandinguje. Do ostatnich wyborów poszła jako Śląscy Samorządowcy, odnosząc spektakularny sukces.
Czytaj także: Wojciech Solarewicz: Zdjęcie z Lechem Wałęsą było znakiem czegoś nowego w Polsce
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.




