Napisać, iż w tej ekipie obyło się bez rewolucji kadrowej, to nic nie napisać. Odeszło bowiem tylko dwóch zawodników i tylu też nowych się pojawiło. Ten pierwszy duet to środkowy Norbert Huber i przyjmujący Adrian Staszewski. Zamiast nich pojawili się odpowiednio Andreas Takvam ze Ślepska Suwałki i Daniel Chitigoi z Rapidu Bukareszt.
Za to przygotowania nie były już tak komfortowe. Wszak połowa kadry była „na reprezentacji”. Nie tylko bowiem kwartet Polaków: Bartosz Bednorz, Marcin Janusz, Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka, ale i dwóch Amerykanów czyli Erik Shoji i David Smith oraz jeden Holender Twan Wiltenburg. Do tego Tuomas Sammelvuo prowadził Kanadę.
Drużyna w komplecie trenuje zaledwie od poniedziałku. Wcześniej sztab na czele z drugim trenerem Michałem Chadałą miał do stałej dyspozycji tylko siedmiu graczy. Wspomnianą dwójkę nowo pozyskanych oraz piątkę: Korneliusz Banach, Bartłomiej Kluth, Dymytro Paszycki, Przemysław Stepień i Wojciech Żaliński.
Rozmowa z dyrektorem sportowym i drugim trenerem Zaksy:
– Jak się pracowało w tak ograniczonym liczbowo składzie?
Michał Chadała: Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, bo to któryś rok z kolei, gdy możemy i musimy tak pracować. Możemy, bo z jednej strony to jest fajne dla tych zawodników, gdyż mają bardziej intensywne treningi, mogą mieć większą ilość powtórzeń, ale gorsze jest to, że nie ma przeciwników po drugiej stronie siatki. Ani jednego złego słowa nie można powiedzieć na nich. Oni dobrze wiedzą, że wykonali kawał świetnej pracy. Byli profesjonalni od początku do końca. Wiedzą, że to zaprocentuje kiedy już wszyscy będą wspólnie trenować. W tej sytuacji mogli się też lepiej indywidualnie przygotować, bo potem w trakcie sezonu jest bardzo mało czasu na takie zajęcia. To jest czasami nudne, czasami jest męczące, ale koniec końców to wszystko jest siatkówka, więc przydaje się to do grania.
– Często konsultował się pan z Tuomasem Sammelvuo?
– On wie jak my pracujemy, my wiemy czego od nas wymaga i będzie wymagał w trakcie sezonu, bo rozmawialiśmy o tym po zakończenie poprzedniego. Byliśmy jednak w stałym kontakcie. Zresztą tych chłopaków nie trzeba zachęcać do pracy. Każdy wiedział co ma robić.
– Jaki jest plan na zawodników, którzy wrócili z reprezentacji? Będą gotowi do gry w sobotę?
– Mieli tydzień wolnego, a w poniedziałek spotkaliśmy się wszyscy. Niemniej niewiele tych jednostek treningowych nam zostało do startu sezonu, ale to są profesjonaliści. Jesteśmy o to spokojni, że będą gotowi na pierwsze spotkania.
– Terminarz też nie pomaga, bo na początek macie Skrę Bełchatów, a zaraz potem derby. Ciężko będzie dać chłopakom też odpocząć „na starcie”.
– Wychodzimy z założenia, że bez względu na to, kto będzie po drodze, musimy być gotowi. Każdy powinien być w każdym momencie przygotowany do tego żeby grać, więc to będzie zależało już od trenera na kogo postawi i jak będzie rotował składem.
– Za to pomoże wam fakt, iż obyło się bez rewolucji.
– Wychodzimy z założenia, że kto chce u nas być i na kogo nas stać ten jest. Nie ukrywamy, że nie mamy największego budżetu w Polsce i nie możemy sobie wybierać jak chcemy, ale to są zawodnicy, którzy chcą do nas przychodzić i na których nas stać. Staramy się zrobić jakąś fajną ekipę i pokazujemy, że się da.
– Nowi to Andreas Takvam i Daniel Chitigoi. Zawodnicy z nietypowych dla siatkówki kierunków.
– Andreas to zawodnik, który w polskiej lidze już pokazał się z bardzo dobrej strony. Chcieliśmy Andreasa u siebie już rok temu, ale jeszcze obowiązywał go kontrakt w Suwałkach. Teraz dogadaliśmy się dosłownie w pięć minut. Daniela też obserwowaliśmy od jakiegoś czasu. I tu rozmowy także były konkretne. Chciał do nas przyjść i rozwijać się u nas. To 18-letni chłopak z ogromnym potencjałem. Musi tylko pracować i uczyć się od starszych kolegów.
– Na ile trofeów się nastawicie w tym sezonie?
– Nigdy nie robiliśmy jakiś buńczucznych zapowiedzi, aczkolwiek mamy za sobą trzy triumfy z rzędu w Lidze Mistrzów, więc można powiedzieć, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w historii klubowej siatkówki w Europie. I to jest powód do dumy. Chłopaki pewnie w głowach mają swoje założenia, ale my jako sztab nie naciskamy. Mają dobrze grać i bawić się siatkówką. Chcielibyśmy oczywiście sprawić radość kibicom, sponsorom, wszystkim sympatykom siatkówki i sami sobie naszą grą. A jeżeli przy tym weszlibyśmy do trzech finałów to nikt by się nie obraził z tego powodu (śmiech).
To takie ciche marzenie, ale to nie jest coś czego się nie da zrobić, co już udowodniliśmy. Niemniej nie da się wszystkiego zaplanować. Dochodzą różne sytuacje, np. jeśli chodzi o zdrowie. Z pokorą przygotowani jesteśmy na różnego rodzaju sytuacje i poświęcenia, co w ostatnich latach nie raz udowodniliśmy. Staramy się dobierać tak zawodników, żeby wiedzieli, że będą musieli stworzyć drużynę. Zresztą ta to nie tylko 14 zawodników, to jest też sztab i cały klub. Najważniejsze żeby po prostu to wszystko szło do przodu i żeby w miarę naszych możliwości te sukcesy z ostatnich lat podtrzymywać.
– A co sądzi pan o systemie rozgrywek play off?
– To sezon przed IO i myślę, że nasze życzenia powinny zejść na dalszy plan. Najważniejsze jest reprezentacja Polski, a każda z drużyn ma takie same warunki, które są ustalone na początku. My robimy swoje, znamy kalendarz. Czasami to będzie długie i ciężkie, wszyscy o tym wiedzą, ale wszyscy mają tak samo. Każdy u nas wie, że będzie walczył o najwyższe cele czy to w Polsce czy w Europie. Jest o co grać. Trzeba też pamiętać, że dla siatkarzy to też jest praca. A pracuje mnóstwo ludzi. Ktoś może powiedzieć, że był na reprezentacji kolejny sezon i ma mało czasu, ale takie jest życie sportowca. Tym bardziej tego na najwyższym światowym czy europejskim poziomie.
Można sobie narzekać, ale co to zmieni? Lepiej jest myśleć o kolejnym celu, spotkaniu i treningu, żeby być zdrowym i się rozwijać. Wiadomo, że gdzieś tam z tyłu głowy można sobie pomyśleć, iż jest ciężko, ale ja cały czas wychodzę z założenia, że robimy to co kochamy, a w razie czego to nikt nikogo nie trzyma na łańcuchem. Przecież bardzo dużo osób, by chciało być na naszym miejscu. Czasami z grymasem na twarzy, czasami z uśmiechem, ale będziemy się starali się robić wszystko, żeby zadowolić kibiców polskiej i kędzierzyńskiej siatkówki.
Kadra Zaksy
- Rozgrywający: Marcin Janusz, Przemysław Stepień.
- Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Daniel Chitigoi, Aleksander Śliwka, Wojciech Żaliński.
- Środkowi: Dymytro Paszycki, David Smith, Adreas Takvam, Twan Wiltenburg.
- Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartłomiej Kluth.
- Libero: Korneliusz Banach, Erik Shoji.
Terminarz Zaksy w pierwszej rundzie
- 1. kolejka (21.10): Skra Bełchatów (dom)
- 2. kolejka (24.10): Stal Nysa (d)
- 3. kolejka (28.10): AZS Olsztyn (wyjazd)
- 4. kolejka (6.11): Norwid Częstochowa (d)
- 5. kolejka (11.11): Resovia Rzeszów (w)
- 6. kolejka (15.11): GKS Katowice (d)
- 7. kolejka (18.11): Czarni Radom (w)
- 8. kolejka (25.11): Barkom Lwów (d)
- 9. kolejka (2.12): Cuprum Lubin (d)
- 10. kolejka (6.12): LUK Lublin (d)
- 11. kolejka (9.12): Trefl Gdańsk (w)
- 12. kolejka (16.12): Projekt Warszawa (d)
- 13. kolejka (30.12): Ślepsk Suwałki (w)
- 14. kolejka (3.01): Warta Zawiercie (d)
- 15. kolejka (6.01): Jastrzębski Węgiel (d)
Czytaj także: Stal Nysa przed sezonem w PlusLidze. W zespole ewolucja zamiast rewolucji




