Mickiewicz Kluczbork
W inauguracyjnej partii starcia z Avią Świdnik gra falowała. Gospodarze “zaczęli” od 9:5, ale potem przegrali pięc akcji z rzędu. Po czym wrócili do dobrej gry i w końcowej fazie prowadzili 20:18. Od tego momentu do końca przechylili na swoją szalę już tylko jedną piłkę. To podziałało na nich niczym zimny prysznic. I w druga odsłonę weszli wynikiem 6:1, a potem już trzymali rękę na pulsie bijąc rywala do 17!
Kto by się więc spodziewał, że kolejne sety będą aż tak wyrónane. Co prawda w trzecim świdniczanie w pewnym momencie odskoczyli na 21:17, ale gospodarzom najpierw udało się doprowadzić do gry przewagi, a następnie w tym okresie zanotowali oni więcej zimnej krwi. Dzięki czemu triumfowali 29:27. To jednak zostało przebite w kolejnej części, gdzie mieliśmy bój na całego jeszcze dłużej. Finalnie jednak to goście zwyciężyli 35:33.
Zatem tie break. W nim podopieczni Mariusza Łysiaka wygrali cztery pierwsze wymiany co potem pozwoliło im trzymać rękę na pulsie. Aż do szczęśliwego zakończenia. Co pozwoliło ugrać im dwa punkty, a co za tym idzie z 37 na koncie umocnić się na szóstej pozycji (pełna tabela TUTAJ).
Mickiewicz Kluczbork – PZL Leonardo Avia Świdnik 3:2 (21:25, 25:17, 29:27, 33:35, 15:12)
Mickiewicz: Magnuszewski (4), Górski (21), Kozłowski (23), Linda (25), Pasiński (16), Mucha (8), Jaskuła (libero) oraz Janus (1), Długosz, Gryc.
Weegree AZS Politechnika Opolska
Akademicy wywalczyli u siebie bardzo ważną wygraną nad wyżej notowanym GKS-em Tychy. I przede wszystkim opuścili strefę spadkową (pełna tabela TUTAJ).
W mecz lepiej weszli miejscowi, ale potem coraz lepiej prezentowali się tyszanie, którzy pod koniec pierwszej kwarty odskoczyli na 17:11. Na szczęście opolanie nie dali się im zbytnio rozpędzić. I na początku kolejne odsłony odzyskali prowadzenie, które potem nawet powiększyli do stanu 28:23. Niemniej gra przed przerwą nie była ofensywnym popisem obu ekip.
Zresztą tuż po zmianie stron również. Dość napisać, iż w 24. minucie było „tylko” 40:40. I nawet jak od tego momentu opolanie zdobyli osiem punktów, to aż sześć z rzutów wolnych. To pozwoliło im jednak potem trzymać rękę na pulsie. Na tyle, że na finiszu trzeciej części – po trafieniu z dystansu – Patryka Pułkotyckiego prowadzili 59:46. Rywale jednak nie poddawali się i nie minęło 170 sekund ostatniej odsłony a tracili do naszej ekipy już tylko cztery „oczka”. Na szczęście gospodarze umiejętni oddalali zagrożenia i tej granicy tyszanie nie przekroczyli już do końca.
Weegree AZS Politechnika Opolska – GKS Tychy 81:73 (17:19, 19:16, 22:14, 23:24)Weegree: Rutkowski 23, Kempa 18, Pułkotycki 14, Ezeagu 9, Góreńczyk 9, Białachowski 4, Kobel 4, Rosołowski.
ASG Stanley Brzeg
Blisko wygrania swojego meczu byli także futsaliści z Brzegu. I co ciekawe, podobnie jak koszykarze ze stolicy regionu (oraz piłkarze Odry Opole), rywalizowali z przedstawicielami GKS-u Tychy. W ich przypadku skończyło się remisem 1-1, co jak na tę odmianę piłki nożnej jest niskim wynikiem. Ten „otworzył” Wadim Iwanow, a działo się to nim minął kwadrans gry. Później gospodarze mogli i powinni zamknąć emocję w tym starciu, ale i tyszanie nie poddawali się. Co im się w końcu opłaciło. Tuz po tym jak upłynął półmetek drugiej połowy wyrównał Marcin Ptak. A ze więcej goli nie padło to skończyło się podziałem punktów.
Tych podopieczni Bartłomieja Szczeciny mają 34 i raczej już mogą się pożegnać choćby z miejscem dającym prawo gry w barażach o awans (pełna tabela TUTAJ).
ASG Stanley Brzeg – GKS Tychy 1-1 (1-0)
Bramki: 1-0 Iwanow – 14., 1-1 Furtak – 31.
Stanley: Krzyśka – Boczarski, Dewucki, J. Gancarczyk, Iwanow, Kuźmenko, Makowski, Opatowski, Piasecki, Powała, Rabanda, Sykulski, Zalewski.
Czytaj także: Play off UNI Opole znowu pod znakiem zapytania…
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




