poniedziałek, 13 lipca, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Wojciech Tyc o spadku Odry Opole sprzed 45 lat. „To nie była słaba drużyna”

W czerwcu 1981 roku minęło 45 lat od momentu, gdy Odra Opole po raz ostatni opuściła piłkarską ekstraklasę. Formalnie degradację przypieczętował remis 1:1 w Warszawie z Legią, lecz w praktyce los Opolan został przesądzony kilka dni wcześniej.

Łukasz Baliński Łukasz Baliński
2026-06-28
w Najważniejsze, Opole, Region, Sport, Tylko u nas
wojciech tyc kulisy spadku odry opole

Odra Opole na początku lat 80. minionego wieku zaczęła „dołować" - fot. archiwum

REKLAMA

 

Łukasz Baliński: – Pomyślałby pan, że minie tyle lat, a Odra Opole wciąż nie wróci do elity?

Wojciech Tyc: – Nie, nawet w najczarniejszych snach. Zresztą nikt by tego nie przewidział. Tym bardziej że wcześniej zdarzały się spadki – sam taki przeżyłem na początku gry w Odrze – ale wtedy szybko zawiązywała się grupa ludzi: działaczy, piłkarzy, trenerów, którzy budowali zespół od nowa i wracali do ekstraklasy. Wtedy też wydawało się, że tak będzie…

To, co nas wtedy spotkało, mogło przydarzyć się każdej drużynie w realiach początku lat osiemdziesiątych. To był czas ogromnych zmian polityczno-ekonomicznych. Odczuwalne było to również w klubie, który funkcjonował w dużej mierze dzięki zakładom pracy. Gdy pracownicy zaczęli mieć kłopoty, tym bardziej dotykało to piłkarzy zatrudnionych tam na etatach. Wielu zaczynało szukać chleba gdzie indziej.

– Jak pan wspomina finisz tamtych rozgrywek, zwłaszcza gdy degradacja była już pewna?

– Staraliśmy się nie poddawać. Choć wszyscy traktowali nas jak spadkowicza, na którym można łatwo zdobyć punkty, my nikomu nie chcieliśmy ułatwiać zadania. Graliśmy nie tylko o honor, ale też po to, by stworzyć zalążek drużyny, która w kolejnym sezonie mogłaby powalczyć o powrót na najwyższy szczebel. Poza tym nie byliśmy chłopcami do bicia – jakiś potencjał w tym zespole był. Za tym musiała jednak iść odpowiednia organizacja i finanse. A w tym aspekcie wszystko zmierzało wprost do katastrofy.

– Co ciekawe, w tym spadkowym sezonie świetnie radziliście sobie w Pucharze Polski, dochodząc do półfinału. W historii klubu zdarzyło się to jeszcze tylko cztery razy…

– Jesień była fatalna, ale wiosną prezentowaliśmy się już przyzwoicie. Trener Grzegorz Polakow potrafił nas poukładać. Zabrakło jednak punktów z pierwszej rundy. Gdybyśmy jesienią grali tak jak wiosną, pewnie byśmy się utrzymali. To pokazuje, że nie była to słaba drużyna. Ale „ryba psuje się od głowy”. Myślę, że gdyby klimat wokół klubu był inny, to pewnie byśmy nie spadli, a późniejsze losy zespołu i całego klubu potoczyłyby się inaczej.

tyc wojciech 2
Wojciech Tyc: Nie wiem, czy potrafię wymienić pięciu piłkarzy z obecnego składu Odry Opole – fot. archiwum prywatne

Szkoda też tego półfinału. Czuliśmy, że to był przekręt. Raz – graliśmy z Legią Warszawa. Dwa – „góra” zrobiła wiele, by spadkowicz nie zdobył tak ważnego trofeum. To, co wyprawiał sędzia główny – później skazany w „aferze Fryzjera” – przechodziło ludzkie pojęcie. Edward Załężny za faul na Andrzeju Marcolu, którym praktycznie zakończył mu karierę, dostał tylko żółtą kartkę. W finale Legia grała z drugoligową Pogonią Szczecin, więc pewnie bylibyśmy faworytem. Szkoda…

– Wiosną 1981 roku z mistrzowskiego składu z 1978 roku brakowało właściwie tylko Zbigniewa Kwaśniewskiego, Józefa Młynarczyka i Romana Wójcickiego. Formuła się wyczerpała?

– To niby tylko trzech zawodników, ale niezwykle ważnych. Przede wszystkim jednak na drużynie odbijał się coraz większy chaos organizacyjny. Czasami działy się rzeczy, które trudno dziś sobie wyobrazić.

– Zamieniam się w słuch…

– Długo by opowiadać. Organizacyjnie – katastrofa. Pamiętam obóz w Sokółce: mieszkaliśmy w szkole, spaliśmy w klasach, po siedem–osiem osób, tylko wstawiono łóżka. Na stołówce pracowała jedna kobieta, która gotowała obiady, a na śniadania dostawaliśmy chleb, masło i kiełbasę – sami musieliśmy to ogarniać. O zbilansowanej diecie nie było mowy (śmiech). Zimowe obozy to hala, siłownia, lasy i góry. Nawet nie chodzi o zielone boiska, ale żeby nikt nie pomyślał o odśnieżaniu? Graliśmy sparing z Motorem Lublin, gdzie śniegu było po kolana, a piłka znikała w zaspach.

W spadkowym sezonie wymyślono jeszcze mikrozgrupowanie w okolicach Łambinowic. Trenowaliśmy na boisku miejscowego LZS-u, kompletnie do tego nieprzystosowanym. Stołowaliśmy się w knajpie, gdzie ludzie pili piwo i palili papierosy. Wytrzymaliśmy dwa dni i zbuntowaliśmy się. Prosto z posiłku wsiedliśmy do autobusu. Trenerzy próbowali nas zawrócić, bo „co prezesi powiedzą”, ale odpowiedzieliśmy, że „gówno nas to obchodzi”. W końcu wróciliśmy, ale tylko dlatego, że zostawili oni tam swoje rzeczy. Potem i tak pojechali z nami do Opola.

– Za czasów wielkiej drużyny Piechniczka noszono was w Opolu na rękach. A jak było wiosną 1981?

– Kibice byli wyrozumiali. Jakby czuli całą sytuację – wiedzieli, co dzieje się w kraju, bo sami pracowali w zakładach i rozumieli przełożenie tych problemów na klub. Widzieli, że walczymy, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Nie wiem tylko, czy znali kulisy naszych przygotowań. Gazety o tym nie pisały, a nawet gdyby chciały, to wątpię, by ktoś to wydrukował. Jak by to wyglądało? Klub ekstraklasy zarządzany jak drużyna z najniższej ligi? Władze by na to nie pozwoliły. Na pewno nie dochodziło też do takich nieprzyjemnych sytuacji jak dziś, gdy piłkarze muszą tłumaczyć się pod trybuną.

– Po spadku zaczęła się wyprzedaż. Pan również odszedł po blisko dekadzie.

– Miałem wtedy 31 lat, a w tamtych czasach zawodnika w tym wieku traktowano jak weterana. Nie miało znaczenia, w jakiej byłem formie. Zresztą, wszyscy odchodzący byli koło trzydziestki. Chodziły też różne historie – że Odra niby sprzedaje piłkarzy, by podreperować budżet, ale nie jestem pewien, czy chodziło akurat o budżet klubowy (śmiech). Z tego, co pamiętam, niewiele się po tych transferach poprawiło.

– Był żal?

– W jakimś stopniu tak. Spędziłem tam dziewięć lat – w piłce to szmat czasu. Ale otworzyła się nowa szansa, zwłaszcza po tym wszystkim, co się w Odrze działo. We Francji warunki były zupełnie inne – nie jakieś niesamowite, ale jednak czuło się różnicę. W Opolu miałem swój szczyt kariery, a dla klubu były to jedne z najlepszych lat w historii.

– Odry w ekstraklasie nie ma od 45 lat. Ile jeszcze czasu potrzebuje?

– Widać, że zarząd i miasto chcą dobrze, Opolanie interesują się piłką i chcą futbolu na wysokim poziomie, a nowy stadion już jest. Problem leży w budowie zespołu. Nie można tworzyć drużyny z ekstraklasowymi aspiracjami z zawodników z łapanki, z wypożyczeń i przy ciągle zmieniającym się trenerze.

Nie jestem przypadkowym kibicem, a nie wiem, czy potrafię wymienić pięciu piłkarzy z obecnego składu. Za moich czasów każdy na mieście wymieniłby całą „jedenastkę”. Kadra była rzeczą świętą. Co rundę jeden–dwóch nowych, a nie ciągła rewolucja. Potrzeba stabilizacji i szerszej wizji – budowania zespołu na lata, a nie „na już”.

Czytaj także: Sędzia piłkarski Daniel Szpila nie żyje. „Pamięć zostanie na zawsze”

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: HistoriaOdra OpolePiłka nożna
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Nie żyje Aleksandra Zator

    Nie żyje Aleksandra Zator. Odeszła ceniona dietetyczka i trenerka

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowe bistro w Opolu. Tu każdy może zajrzeć do kuchni

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Master Truck Show 2026. Znamy pełen rozkład jazdy i ceny wejściówek!

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Neurochirurg z Opola szczerze o swoich zarobkach. Ujawnia szczegóły kontraktu

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śmiertelne potrącenie na torach pod Opolem. Duże opóźnienia pociągów

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025