W związku z powyższym, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej pod siedzibą WFOŚiGW w Opolu, radny sejmiku z ramienia Prawa i Sprawiedliwości wzywał także premiera Donalda Tuska do dymisji odpowiedzialnej za ten stan rzeczy minister Pauliny Henning-Kloski oraz Huberta Różyka. Ten drugi obecnie jest przewodniczącym rady nadzorczej opolskiego WFOŚiGW.
– Sposób zarządzania, kolesiostwo, szereg politycznych zatrudnień, rozpasanie administracji w tej instytucji. To co się dzieje w jednostkach podległych ministrowi środowiska to jakaś patologia. I ja się temu absolutnie sprzeciwiam – denerwował się.
Na spotkaniu przywoływał także zatrudnienie „kolegi wicemarszałka sejmu” Włodzimierza Czarzastego, jako wiceprezesa, który ma zarabiać ponad 40 tysięcy złotych miesięcznie. Wyliczał do tego ponadto zatrudnienie syna pana wicewojewody, gdzie wojewoda ma swojego przedstawiciela w Radzie Nadzorczej.
– Teraz dochodzą do mnie sygnały, że przywrócone zostały, bardzo kosztowne, za to – w moim odczuciu i przekonaniu – zbędne, stanowiska tzw. doradców prezesa – wyliczał. – Wcześniej nie potrzebowała takich doradców, teraz już tak, a „przypadkowo” zostają nią była wieloletnia współpracownica marszałka Andrzeja Buły – dodawał.
Na zarzuty odpowiedziała Aleksandra Drescher, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu.
– Zatrudnienie wiceprezesa Jerzego Woźniaka wynika z tego, iż ma olbrzymie kompetencje, jeżeli chodzi o sprawowanie tej funkcji. Niemniej jest to decyzja rady nadzorczej i nie chciałabym wchodzić w jej kompetencje. Co do Oskara Gradzika, to nie zgodzę się z tym, że został zatrudniony, ponieważ jego tata jest wicewojewodą. Najzwyczajniej wygrał otwarty konkurs, w ramach któego aplikowała jeszcze jedna osoba, ale nie spełniła wymogów formalnych – zauważała.
Czytaj także: Aktor i polityk z Opolszczyzny Bartłomiej Morawski poszukiwany przez Interpol





