Wylały się na niego w sieci wiadra pomyj. Zarzuty bezmyślności i egoizmu należały do najlżejszych. Bo po co się rzucał na Wimbledonie, żeby odbić straconą piłkę – pisali jednodniowi eksperci. Mógł przecież pojechać na igrzyska jakby nigdy nic. Po dwóch gemach poddać pierwszy mecz deblowy. Otworzyłby też Zielińskiemu szansę na grę w mikście razem z Igą Świątek.
Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Hubert Hurkacz nie zagra
Żadnych wątpliwości u tych surowych sędziów, z których większość nie miała pewnie w ręku rakiety tenisowej. To nic, że Hubert Hurkacz przez kilka tygodni rehabilitował się po kilkanaście godzin dziennie. Skoro nie zdążył do Paryża, jest potępiony. Wielu ludziom zabrakło współczucia. I refleksji, że sam tenisista stracił trzy szanse medalowe. Zabrakło prostego pytania: czy chciałbym te pomyje brać na głowę? I prostej odpowiedzi, choćby złotej zasady sprawiedliwości: Cokolwiek chcecie, aby wam ludzie czynili, wy im czyńcie.
Przy czym prostych kibiców można choć próbować zrozumieć. Gorzej, że sugestie, że przecież mógł pojechać, poddać mecz w deblu po 1-2 gemach i pomóc w ten sposób kolegom, pojawiły się także w Polskim Komitecie Olimpijskim. Bez refleksji, że takie „lewe” zgłoszenie do igrzysk, komuś zdrowemu, wytrenowanemu i też spragnionemu medalu zabrałoby miejsce – w singlu, w deblu i w mikście.
Dobrze, że Hurkacz nie uwierzył Machiavellemu i jego zasadzie: „Cel uświęca środki”. Ta dopuszcza dla doraźnego celu zdradę, podstęp, oszustwo, a nawet okrucieństwo. Może nasz tenisista przypomniał sobie słowa przysięgi olimpijskiej: „Obiecujemy wziąć udział w igrzyskach z poszanowaniem i przestrzeganiem zasad, w duchu fair play, integracji i równości. Jesteśmy solidarni i angażujemy się w sport bez dopingu, bez oszukiwania…”.
Niektórzy panowie z PKOl-u chyba nie widzieli tego tekstu na oczy. Niech się wstydzą.
Czytaj także: Igrzyska Olimpijskie 2024. Kto z naszych ma szansę na medal i kiedy?
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.




