Trudne warunki na drogach Opola szczególnie mocno dały się kierowcom we znaki wraz z popołudniowym szczytem komunikacyjnym. Przejazd głównymi ulicami trwał dłużej, niż zwykle, gdyż kierowcy zdejmowali nogi z gazu. Także dlatego, że na trasach zalegało sporo błota pośniegowego. Tak było m.in. na ulicach Katowickiej, Ozimskiej, Nysy Łużyckiej, Batalionów Chłopskich.
– Na ulicach zrobiła się szklanka. Około godz. 16.30 na alei Witosa kierowcy mieli problemy z podjeżdżaniem pod górkę. To dwupasmówka, ale widać, że kierowcy jeżdżą tylko jednym pasem. Nawet przy ruszaniu z miejsca koła buksują – relacjonuje pan Andrzej z Opola.
Pan Zygmunt wskazuje, że godzinę zajął mu przejazd ulicą Niemodlińską z Zaodrza do Chmielowic.
– Na „ślimaku” tir stanął w poprzek. Kierowcy się ślizgają. Dochodzi do stłuczek. W mieście mamy komunikacyjny armageddon! – alarmuje.
– Na drogach Opola są trudne warunki. Pytanie tylko gdzie są służby drogowe? Pewnie znowu zaspali! – denerwują się kierowcy.
– Obecnie na ulicach Opola mamy sześć pojazdów – mówi Mariusz Chałupnik, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg.
– Te kursowały już wczoraj w nocy. Teraz też są na ulicach. W pierwszej kolejności działamy na obwodnicy miasta. Potem są drogi krajowe. Później zaś odśnieżamy w zależności od potrzeb – wskazuje.
Uważać muszą też piesi. Na szeregu chodników jest ubity śnieg, na którym można się poślizgnąć.
Z kolei opolski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że na głównych trasach regionu kursuje 50 pojazdów.
– Wedle prognoz we wtorek 28 listopada spaść miało 15 centymetrów śniegu. Jesteśmy przygotowani i pracujemy na bieżąco, aby trasy były przejezdne. Jeśli miejscami jest biało, to dlatego, że cały czas pada śnieg – mówi Agata Andruszewska, rzeczniczka jednostki.
Czytaj także: Prawoskręt z ulicy 1 Maja w Opolu gotowy. „Nie dało się tak od razu?”



