piątek, 16 października, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Warto powiedzieć światu, że był taki artysta, jak Tadeusz Woźniak

Tadeusz Woźniak, kompozytor i wokalista, wykonawca słynnego „Zegarmistrza Światła” zmarł 8 lipca 2024. Był kimś więcej niż autorem kilku przebojów. To bogactwo jego osobowości chce pokazać Marek Tomasz Pawłowski, reżyser, który robi o nim film.

Krzysztof Ogiolda Krzysztof Ogiolda
2024-07-20
w Najważniejsze, Opole, Region, Tylko u nas
Tadeusz Woźniak

Tadeusz Woźniak na koncercie w Busku-Zdroju w 2013 roku. Fot. Wikipedia

REKLAMA

Zegarmistrz Światła wygrał w Opolu festiwal w roku 1972. Było to zaskoczenie. Bo nieczęsto festiwale wygrywają piosenki o śmierci. A właśnie o niej opowiadał tekst Bogdana Chorążuka z piękną muzyką Tadeusza Woźniaka. Publiczności utwór bardzo się podobał. Polityczni decydenci tamtych czasów, część krytyków i artystów kręciła nosem. Jedni byli zdania, że utwór o śmierci nie nadaje się na festiwal i jest nie dość optymistyczny, jak na standardy i wymogi realnego socjalizmu. Inni oskarżali tekst o grafomanię.

Kwestionowano zwłaszcza słowo „zabełtać”, które się w nim znalazło, a niektórym kojarzyło się z tanim winem. O sukcesie piosenki Woźniaka i Chorążuka przesądził Aleksander Bardini i jego autorytet. Był przewodniczącym jury i zagroził, że jeśli „Zegarmistrz Światła” nie dostanie pierwszej nagrody, to on zgłosi votum separatum i wyjedzie z Opola. Jurorzy poszli na kompromis festiwal wygrały dwie piosenki ex aequo. Tą drugą był „Jej portret” ze słowami Jonasza Kofty, z muzyką Włodzimierza Nahornego, w wykonaniu Bogusława Meca.

Zaczęło się od trzech piosenek

Marek Tomasz Pawłowski miał wtedy 9 lat. Nie mogło to zatem być jego przeżycie pokoleniowe. A jednak zdecydował się po latach zrobić film o Tadeuszu Woźniaku i choć główny bohater odszedł nieoczekiwanie z tego świata, ma zamiar i nadzieję ukończyć go jeszcze w tym roku.

– Miałem pokaz moich filmów w Domu Sztuki w Ursynowie – mówi Marek Pawłowski. – W pewnym momencie zobaczyłem, że na widowni siedzi Tadeusz Woźniak z rodziną. Do dzisiaj nie wiem, jak on tam trafił. Być może powiedział mu o tym przeglądzie jego organizator Piotr Śliwiński. Myślę, że pan Woźniak widział już moje filmy w telewizji. On chciał mieć kontakt z twórczymi ludźmi, którzy mogą coś wnieść w jego życie.

– Po pokazach filmów była jakaś lampka wina, możliwość rozmowy i tak się poznaliśmy, a potem się zaprzyjaźniliśmy. Był otwarty i poszukujący. Mimo swoich 77 lat stale zgłębiał nowe materie. M.in. miał studio telewizyjne. Zapraszał do niego wybitne postacie, takie jak Hołdys czy Piekarczyk. Dla nas ikony. I rozmawiał z nimi. Jego kanał na Youtubie stawał się coraz bardziej popularny. Robił też teledyski.

Marek Pawłowski przyznaje, że – jak wielu Polaków – znał początkowo trzy piosenki Woźniaka: „Zegarmistrza Światła”, „Smak i zapach pomarańczy” oraz „Wierzę w człowieka”.

Inny temat

– Wtedy byłem zakręcony na innym temacie muzycznym – opowiada. – Na innej postaci, chciałem zrobić dokumentalny film muzyczny. Po moich filmach wojennych i holocaustowych. Tamten film nie wypalił. Odłożył się w czasie. A ja rozumiałem się coraz lepiej z Woźniakami i zacząłem poznawać ich twórczość. Korzystałem z ich płytoteki, grzebałem w internecie, byłem zaskoczony, bo zobaczyłem, jaka to jest niesamowita muzyka i twórczość. A ja jej nie znałem. Zrobili m.in. spektakl „Dell’amore” z muzyką Tadeusza Woźniaka do słów Emila Zegadłowicza. Był grany w kilku teatrach. Ukazała się płyta. Zacząłem tego wszystkiego słuchać. Zaczęły mi się szeroko otwierać oczy. Bo to były niezwykłe kompozycje, a dla wielu osób zupełnie nieznane. Nabrałem przekonania, że warto powiedzieć światu, że był taki artysta. Że jest w naszej kulturze ktoś, kto nie tylko skomponował kilkaset piosenek, ale też na 15 lat wszedł ze swoją muzyką do teatru. Kosztem popularności poszerzył twórczy warsztat o nowe rejony.

Marek Pawłowski przypomina, że Tadeusz Woźniak był także autorem wielkiego koncertu, który odbył się 21 maja 2024 z okazji otwarcia dla publiczności Pałacu Krasińskich, zwanego Pałacem Rzeczypospolitej. Na pl. Krasińskich zabrzmiał utwór „Słowo”, skompilowany z tekstów naszych wieszczów i skomponowany specjalnie na tę okazję przez Tadeusza Woźniaka. Koncert reżyserował Krzysztof Materna, a na scenie wystąpili m.in. Joanna Kulig, Jolanta Majchrzak-Wożniak, Justyna Schneider, Daniel Olbrychski, Marcin Przybylski, Olek Różanek, Tadeusz Woźniak, Zespół Rocka Progresywnego pod kierownictwem Marka Raduli oraz „Sinfonia Varsovia”.

Przyjaźń z rodziną

– Tadeusz bardzo się w ten koncert zaangażował podkreśla Marek Pawłowski. – Pewnie go to także spalało. Jego żona, Jolanta, powiedziała, że ten koncert to było dzieło jego życia. Umarł kilka tygodni później. Publiczność opuszczała widownię w zadumie. Koncert został nagrany. Biblioteka poszukuje funduszy, by umieścić go na płytach.

Po koncercie można było pierwszy raz w historii zwiedzić pałac oraz obejrzeć najcenniejsze skarby Biblioteki Narodowej (była ona organizatorem całego wydarzenia) od pisma „Dąbrówka przybyła do Mieszka” sprzed tysiąca lat, po rękopisy Fryderyka Chopina, „Małgośki” Agnieszki Osieckiej i „Murów” Jacka Kaczmarskiego. Warto podkreślić, że wśród zbiorów, które Biblioteka Narodowa przechowuje, jest także manuskrypt „Zegarmistrza Światła”, którego tekst napisał Bogdan Chorążuk.

Współpraca przy filmie pozwoliła reżyserowi zaprzyjaźnić się nie tylko z Tadeuszem Woźniakiem, ale także z jego rodziną.

– Okazało się, że mają synka z zespołem Downa – mówi Marek Pawłowski. – To był dla mnie pierwszy kontakt z takim człowiekiem. Nie wiedziałem, jak mam się do tego odnieść. Od nich nauczyłem się, że nie powinienem współczuć Filipkowi ani go żałować. Tylko zachowywać się normalnie. Zwróciło moją uwagę, jak oni świetnie sobie z tą sytuacją radzili. Bardzo mi na tym zależało, by film pokazał, jakimi ciekawymi, kolorowymi ludźmi są Tadeusz i jego żona, Jolanta Majchrzak, siostra aktora Krzysztofa Majchrzaka. On też tam często bywa, a rodzinne spotkania są barwne i niesamowite. To jest możliwe, bo oni mnie w tajemnice rodzinne wpuścili z kamerą. Jeździłem do nich do domu i na bieżąco filmowałem, co się tam dzieje. Potraktowali mnie jak członka rodziny i właśnie tak się poczułem. Mam bardzo dużo materiału ze spotkań, z rozmów, z imprez i wydarzeń rodzinnych. Trzeba tylko wydobyć to, co jest ważne, co buduje dramaturgię.

Mamela i Tatela

– Chcę zrobić film, który pójdzie w świat – przyznaje reżyser. – Może to, że w Polsce istnieje taki artysta, nie wszystkich zainteresuje. Ale ja pokazuję, jak ten artysta radzi sobie, mając dziecko z zespołem Downa. Bo chcę pokazać nie tylko twórcę. Chcę pokazać człowieka, który jest twórcą. Bo ich relacje z synem to jest coś niesamowitego. Często, jak się takie dziecko w rodzinie pojawia, facet odchodzi, bo nie chce mieć problemów. A w tej rodzinie Filipek ich połączył, scementował ich związek. Bo on jak wiele dzieci z zespołem Downa niesie radość. Jak kogoś zaakceptuje, przychodzi, nawiązuje kontakt, przytula się. Mówi o tym, że kocha. Jest żywym ładunkiem optymizmu. Jak tam przychodzę, to Filipek czeka przy furtce i mnie przyprowadza, a potem odprowadza. Ma też swoje pasje. Na przykład zebrał wszystkie płyty „Dżemu”. Ewy Demarczyk, Niemena. Tadeusz mu je zamawiał. I zna, przynajmniej we fragmentach, wszystkie piosenki. Chcę tę pasję pokazać w filmie.

– Na estradzie Filip trochę gra z nimi na basie albo na instrumencie perkusyjnym – kontynuuje pan Pawłowski. – Często „zabierał” koncert, kiedy wychodził na scenę i wołał do publiczności: „Sie macie ludzie”. Żeby pokazać, że ci ludzie są tacy sami jak my, Tadeusz napisał piosenkę „Mamela”. Powstał do niej teledysk. Jego realizatorką jest Magda Bryll, córka Ernesta Brylla. Warto go znaleźć w sieci. Filip na mamę mówi Mamela, a na tatę Tatela i stąd wziął się tytuł piosenki. Padają w niej ważne słowa o tym, że nie każdy jest sprawny wśród nas. I że „można być innym i kochać się z życiem i można z życiem za bary się brać jak każdy, jak Filip, Mamela i ja”. Kiedy wykonano ją na jednym z koncertów, Tadeusz na koniec powiedział: „Grał i śpiewał dla was Zespół Dauna”. Teledysk też się tak kończy.

Projekt trwa

Reżyser zgromadził tak wiele materiału, że śmierć bohatera, choć niespodziewana, nie uśmierci projektu.

– Ale ona wprowadza inny kontekst – podkreśla pan Pawłowski. – Sama piosenka „Zegarmistrz Światła” nabiera zupełnie innego znaczenia. Domyka się koło. Andrzej Poniedzielski powiedział w jednym z wywiadów, że „Zegarmistrz” był pomnikiem Tadeusza. Spenetrowałem internet i zauważyłem, że ten utwór wykonywało bardzo wielu twórców. Między innymi „Closterkeller”, „Kult”, kapele rockowe i chóry oraz indywidualni pieśniarze. Kiedy mówię ludziom, że robię film o Tadeuszu Woźniaku, osoby ze starszego pokolenia najczęściej wiedzą, kim był. Młodsi pytają: A kto to jest? I wtedy ja ich pytam, czy kojarzą taki przebój, jak „Zegarmistrz Światła”. I wtedy najczęściej słyszę: No tak! Bo to jest hicior, kultowy, ponadczasowy utwór. Mało jest artystów, którzy mogą o sobie powiedzieć, że taką piosenkę łączącą pokolenia pozostawili po sobie.

– Dzisiaj, po śmierci jej kompozytora, ta piosenka jest swoistym uwieńczeniem i zakończeniem – dodaje. – Opowiada przecież o tym, że wszyscy powinniśmy być gotowi, bo ten Zegarmistrz Światła do każdego z nas kiedyś przyjdzie i zabierze nas do siebie. W życiu Tadeusza to nastąpiło. Niespodziewanie, bo on, choć miał pewnie jakieś przypadłości związane z wiekiem, to generalnie był okazem zdrowia. Nic nie zapowiadało, że coś takiego jak śmierć może się w jego życiu przydarzyć właśnie teraz. Ta śmierć także dlatego tak boli, że nikt się jej nie spodziewał. Nieprzypadkowo modlimy się: „Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”. Mam poczucie, że jestem reżyserem tego filmu, ale kontekst i puentę wyreżyserował mi Bóg.

Mamy wspólne korzenie

– Czuję ciężar odpowiedzialności – przyznaje pan Marek. – Budowaliśmy z Tadeuszem ten film w takim klimacie, że pokazujemy piękno jego twórczości, ale też mówimy, o jego perypetiach i przejściach. Mam takie niezwykłe materiały z Opola, kiedy w 2023 Tadeusz tam występował. To są piękne zdjęcia z próby. Tadeusz śpiewa „Zegarmistrza”, a Filipek z widowni mówi: „Tatela, ja ci pomogę”. I śpiewa z nim razem. Miałem wrażenie, że on naprawdę bardzo wtedy pomagał ojcu, który był na scenie.

– W tym roku był zaproszony do Sopotu na festiwal – dodaje reżyser. – Miał tam zaśpiewać „Zegarmistrza” i „Zapach pomarańczy”. Bardzo się cieszył. Byliśmy umówieni, że to na potrzeby filmu nakręcimy. To było dla niego bardzo ważne. Bo kiedy wygrał festiwal w Opolu i piosenka „Zegarmistrz Światła” stała się bardzo popularna i często ją w radiu i w telewizji puszczano, to władze komunistyczne miały z tym utworem, który nie był o radości tylko o śmierci, problemy.

Wspomina przy tym, iż zaproszono go wprawdzie z tą piosenką na festiwal do Sopotu, ale posłużono się takim wybiegiem, podstępem, żeby tym razem nagrody nie dostał.

– Nie powiedziano Tadeuszowi, że po to, żeby stać się pełnoprawnym i ewentualnie nagrodzonym uczestnikiem, musi zaśpiewać dwie piosenki. Miał inne utwory w repertuarze. Ale nie miał okazji ich w Sopocie zaśpiewać. I powstał formalny powód, by go przy nagradzaniu pominąć, choć już z góry wiele osób mu tej nagrody gratulowało. Więc ten powrót do Sopotu, gdzie go skrzywdzono, z tą samą piosenką, był dla niego czymś bardzo ważnym. Los mu tej szansy nie dał – konstatuje.

Giełda Piosenki

Inną rozgrywkę z Woźniakiem przeprowadzono przy telewizyjnym programie „Giełda Piosenki”.

– To był program z udziałem publiczności – przypomina Marek Pawłowski.  – Każdego twórcę i jego piosenkę prezentował jakiś dziennikarz, poeta itp., kto potrafił docenić walory utworu i powiedzieć, dlaczego ten właśnie na ten utwór publiczność powinna oddać głosy. O „Zegarmistrzu” mówił młody, dobrze się zapowiadający poeta, Tadeusz Mocarski. Powiedział wprost, że jak się komuś kojarzy bełt z bełtaniem, jest idiotą. Ta obrona zniszczyła mu późniejszą karierę. Publiczność zagłosowała na Tadeusza i jego piosenkę. Ale po nagraniu realizator zadecydował, że tak zostać nie może i kazał program nagrać raz jeszcze. Tę powtórkę wygrała Urszula Sipińska.

Marek Pawłowski zamierza zakończyć pracę nad filmem do końca roku.

– Jestem nauczony, że jak sobie coś w filmie założę, to mi się zmienia – przyznaje. – Staram się być elastyczny. Wobec śmierci twórcy muszę usiąść i może nie całkowicie, ale do pewnego stopnia zmienić dramaturgię i wymowę dzieła. Dotąd korzystałem z jego konsultacji i pomocy. Teraz wszystko spada na mnie. Będę musiał części materiałów szukać, więc być może praca potrwa nieco dłużej. Czuję się z Tadeuszem mocno związany. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że mamy wspólne korzenie. Pochodzę z Gostynina koło Płocka. Babcia Tadeusza ze strony mamy także. Przyszła – jeszcze przed wojną – z owego Gostynina do Warszawy pieszo. Tu wyszła za mąż i założyła rodzinę.

Trwa też oczekiwanie na pogrzeb Tadeusza Woźniaka. Spodziewany jest udział w tej ceremonii starszego brata zmarłego artysty, uczestnika powstania warszawskiego, który przybędzie z Kanady. Państwowy uroczysty pogrzeb odbędzie się 31 lipca o 12.00 na Cmentarzu Powązkowskim.

Czytaj także: Jerzy Stuhr nie żyje. Legendarny aktor zapisał się też w historii festiwalu piosenki w Opolu

                                                                                                                ***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.

Tags: kulturakultura opole
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Nożownik w szkole w Opolu

    Nożownik w szkole w Opolu. 59-latek podał się za przedstawiciela handlowego

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Na głównym deptaku to nie mieszkańcy, tylko menele czują się jak u siebie…

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • W centrum Opola ma być komunikacyjna rewolucja. Są chętni do realizacji

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śmierć za zdjęcia. Oskarżeni przerzucają się odpowiedzialnością

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • 15-latka dotkliwie pogryziona przez psa. Ma rany głowy i szyi

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025