Książka o Szczedrzyku mogła być gotowa już osiem lat temu. Niestety jej autor nie miał szczęścia do wydawnictw.
– W końcu, gdy przeszedłem na emeryturę znalazłem czas, aby sprawę doprowadzić do końca. Liczącą 570 stron książkę „Szczedrzyk podróż przez pradzieje i czasy nowożytne” wydała lokalna drukarnia Para z Mechnic – mówi Jerzy Stasiak, zapalony czytelnik, znany w okolicy nie tylko z pasji do historii, ale także do ornitologii i przyrody.
Książka o Szczedrzyku – pomysł przyniosło życie
Pan Jerzy przez całe życie zawodowo był związany z budowlanką, ale swoje pasje skutecznie rozwijał po pracy. Pomysł napisania książki klarował się przez ponad 20 lat. A wszystko zaczęło się przypadkiem.
– Kiedyś podczas spaceru znalazłem skorupę z dziwnym ornamentem i wywiniętym brzegiem. Bardzo mnie to zaintrygowało. Rozpocząłem poszukiwania archeologiczne – mówi.
– W końcu okazało się, że to fragment słowiańskiego naczynia wczesnośredniowiecznego. Interesowały mnie szczególnie pagórki i wzniesienia na terenie dzisiejszego Jeziora Turawskiego (dużego), gdzie dawniej były osady i toczyło się życie, przed ich zalaniem już w 1938 r. Przez kolejne lata w okolicy udało mi się znaleźć inne odłamki dawnych naczyń sięgające nawet okresu wpływów rzymskich (od I do V w. n.e.).
Zaintrygowany archeologią i dawnymi dziejami okolicy prowadził rozmowy ze starszymi mieszkańcami i pasjonatami historii regionu, m.in Konradem Mientusem z pobliskiego Dańca.
– Spisywałem ich opowieści i wspomnienia. Dziś już większość z tych osób nie żyje. Historią Szczedrzyka zaczęła się interesować coraz większa grupa ludzi. A to były jeszcze lata 2000-2003. Lokalne historie popularyzowałą grupa zapaleńców i hobbystów, takich jak ja. M.in. na gminnych stronach – wspomina.
Głód historycznej wiedzy
Około 2014 roku okazało się, że prywatny materiał pana Jerzego jest ogromny. – Postanowiłem zebrać to wszystko w całość. I tak powstała książka – mówi.
– Dziś widać, jak bardzo historia naszych małych ojczyzn stała modna. Jest głód wiedzy na temat tego, co było tu dawniej. W mojej książce piszę m.in. skąd wzięła się nazwa Szczedrzyka, opisuję znanych ludzi tej wsi, historię szkoły czy kościoła – mówi autor.
Informacja o o jego książce rozeszła się błyskawicznie drogą pantoflową. – Co chwila planuję jakiś dodruk. Książka kosztuje 55 zł i już rozeszło się 300 egzemplarzy. Zainteresowanych historią Szczedrzyka zachęcam do kontaktu przez mojego Facebooka – zachęca Jerzy Stasiak.
Czytaj też: Tułowice znane dawniej i dziś. Stara porcelana przeżywa drugą młodość
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.


