czwartek, 11 czerwca, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas
Partner materiału: Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego

Senior nie musi skakać na bungee. „Zasady z młodości nie mają zastosowania”

- Seniorzy czują, że mają coraz mniejszy wpływ na życie swoje i swoich bliskich. To się dzieje we wszystkich obszarach, mają coraz mniej pieniędzy, coraz mniej są słuchani. Żyją według zasad wyuczonych w swojej młodości, nie mających zastosowania współcześnie - mówi Dariusz Zawora, opolski psycholog-geriatra z 20-letnim stażem.

Jolanta Jasińska-Mrukot Jolanta Jasińska-Mrukot
2023-11-09
w Najważniejsze, Opole, Tylko u nas
senior
REKLAMA

Jolanta Jasińska-Mrukot: Psycholog dla dziecka stał się standardem, ale dla starszej osoby psycholog to ciągle nowość. Tym bardziej, że uważa się, iż życiowe doświadczenie podpowie seniorowi rozwiązanie każdej sytuacji.

Dariusz Zawora: To jest takie patriarchalne podejście, że im bardziej jesteśmy doświadczeni, to wsparcia psychologicznego już nie powinno być. A jest inaczej, bo wraz z doświadczeniami następuje mnogość dylematów i problemów, możemy sobie nie radzić. Osoby w wieku senioralnym bardzo dużo tracą, a niewiele zyskują. Fizycznie coraz trudniej im się poruszać, coraz gorsze mają zdrowie. I większe problemy z wykonywaniem codziennych obowiązków, bo mają coraz mniej siły. Jeżeli popatrzymy na kwestię społeczną, to znów następują straty. Śmierć partnerów, odejście z domu dzieci, które mają już swoje rodziny, więc kontakty są rzadkie.

I pewnie dokucza samotność.

– Samotność u seniorów jest bardzo dużym problemem. Wpływa ona na motywację do działania. W tym wieku ma się coraz mniejszą sieć społeczną, coraz mniej znajomych, a zawodowa część życia jest już całkowicie odcięta. Kontakty ze znajomymi są coraz rzadsze, bo jeśli mam problem z wejściem po schodach, albo czasami jest to już wręcz niemożliwe, to jaką mogę mieć ochotę, by odwiedzić znajomą mieszkającą w innej dzielnicy? A kontakty z dziećmi nie są już takie wprost, czyli dzwonią, pytają „co tam u ciebie”, ale dzwoniąc bardziej uspokajają sumienie.

Czy ten zachodni model, w którym już nie ma rodzin wielopokoleniowych, najbardziej uderzył w tych najstarszych?

– Możemy to rozpatrywać w kilku perspektywach. Rodziny wielopokoleniowe i jej styl funkcjonowania miały pozytywny wydźwięk nie tylko dla osób starszych. Dzięki najstarszym najmłodsza grupa była bardzo dobrze zaopiekowana. Pamiętam to z własnego doświadczenia, bo najczęściej babcia się mną opiekowała. A kiedy wracałem ze szkoły, czekał już na mnie obiad, kiedy rodzice byli zajęci pracą zawodową. Patrząc na śląskie rodziny, to model wielopokoleniowy nadal ma zastosowanie. Wszyscy z tego korzystają – u najstarszych zaspokaja to potrzebę sprawczości. Tak się dzieje, jeśli starsza osoba może coś jeszcze zrobić, mieć wkład w funkcjonowanie rodziny, a to w tym wieku jest bardzo ważne. Wtedy angażują się w codzienne zajęcia, więc mieszkanie jest gruntownie posprzątane. Albo robią zakupy, a młodsi już nie muszą się tym martwić.

Korzyść też płynie zapewne dla seniora?

– Wielopokoleniowa rodzina zabezpiecza potrzeby emocjonalne. Dla seniora liczy się, że jest blisko i ma ciągły kontakt z drugą osobą. Przestaje się martwić, że w razie choroby będzie zdany na siebie. Ale zachodni model, kiedy wszyscy mieszkają osobno, ma też swoje plusy. Kiedy patrzę na moich pacjentów z terenów miejskich, widzę, jak wiele powstaje dla nich inicjatyw, związanych np. z kulturą oraz możliwością przebywaniem ze sobą. W Opolu mamy piękne Centrum Seniora, powstały Uniwersytety Trzeciego Wieku. Do lamusa odchodzą stereotypowe zachowania, realizowane jeszcze kilkanaście lat temu.

Jakie zachowania ma pan na myśli?

– Chociażby związki partnerskie po owdowieniu, co jeszcze kilkanaście lat temu było społecznie nieakceptowalne. Teraz seniorzy mają większą społeczną odwagę, by w nie wchodzić. Mają odwagę, żeby realizować swoje pasje i zainteresowania, m.in. kulturalne, bo sami czasem tworzą teatr, jeżdżą na różne imprezy taneczne. I od tych osób coraz częściej słyszę, że one nie wyobrażają sobie takiego życia, które proponował system wielopokoleniowej rodziny. Czyli, żeby tylko opiekować się wnukami i być na usługach wobec swoich dzieci.

Z tego wynika, że o starości trzeba myśleć wcześniej.

– Istotny jest przełom emerytalny. Jeśli osoba jest w niezłym zdrowiu psychofizycznym i zaplanuje sobie czas na emeryturze, to będzie się z tego etapu cieszyć i dobrze go wykorzystywać. Natomiast, jeśli zasobność ekonomiczna, zdrowotna i funkcjonowanie społeczne nie będą dobre, to starość stanie się problemem. I będzie odwrotnie, niż tak, jak pani sugerowała na początku naszej rozmowy, czyli na starość problemów jest coraz więcej.

Czy starsze osoby szukają same pomocy u psychologa geriatrycznego?

– Psychologów zajmujących się tym czasem rozwojowym, który my nazywamy starością, jest mało. Osoby starsze w ogóle mają małe doświadczenie z psychologami. W większości przypadków do mnie trafiają pacjenci, którzy jeszcze nigdy nie mieli kontaktów z psychologiem. Ale po pierwszym kontakcie wracają ze swoimi problemami. Bo też nie mają na kogo ich cedować. W przeszłości, w małych, lokalnych społecznościach taką osobą był ksiądz, on wypełniał tę lukę. Chodzi o wymiar psychiczny, bycia powiernikiem problemów. I są duchowni, którzy do tej pory tę rolę pełnią. A rozmowa z seniorem, zwłaszcza tym samotnym, zdaje się nie kończyć. Jest olbrzymia potrzeba opowiedzenia o swoich doświadczeniach, niekoniecznie negatywnych. Trzeba pamiętać, że jeśli osiągamy sukces i nie mamy się komu pochwalić, to sukcesu praktycznie nie ma. Wszyscy mamy potrzebę chwalenia się, także seniorzy. Podobnie jest z codziennymi problemami. Jest takie powiedzenie, że jak komuś opowiesz o problemie, to jest go mniej.

Co się dzieje z emocjami w starszym wieku, bo u dziecka to wiadomo, że mogą wystąpić lęki.

– Skoro zaczęła pani od lęku, to dziecko się boi swojego życia i swoich doświadczeń. Młody dorosły boi się swoich doświadczeń i swojej przyszłości. Później ten młody dorosły boi się dodatkowo przyszłości swoich dzieci. A senior boi się za wszystkie pokolenia! On się już tak bardzo nie martwi swoim życiem, ale życiem dzieci i wnuków. Powtórzę więc: seniorzy, jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, boją się za trzy pokolenia. A czują, że mają coraz mniejszy wpływ na życie swoje i swoich bliskich. To się dzieje we wszystkich obszarach, mają coraz mniej pieniędzy, coraz mniej są słuchani. Żyją według zasad wyuczonych w swojej młodości, nie mających zastosowania współcześnie. Więc spotyka ich coraz mniejsze zrozumienie. Mają brak motywacji do realizowania czegokolwiek, widzą, że przyszłość jest krótka.

Albo w ogóle przyszłości już nie widzą?

– Przyszłość zawsze istnieje, bo nie wiemy, kiedy umrzemy. Każdy z nas ma jakąś przyszłość przed sobą, dopóki nie nadejdzie ten ostatni moment. Moim zadaniem jest przekonać seniora, że każde działanie zawsze ma sens. Funkcjonowanie emocjonalne jest pokłosiem wszystkich innych obszarów naszego życia.

Chce pan powiedzieć, że jakie wcześniejsze życie, taka starość?

– To, jacy byliśmy energiczni, co chcieliśmy od życia w młodości, przekłada się na późniejszy jego okres. Jeśli byłem aktywny, myślałem pozytywnie, to na starość ta moja osobowość najprawdopodobniej drastycznie się nie zmieni. Oczywiście, są czynniki niekontrolowane, takie, jak śmierć najbliższych, inne wydarzenia traumatyczne. One mogą zmienić podejście do wielu spraw.

Wcześniejszy optymizm niewiele w takiej sytuacji znaczy?

– Nie zawsze tak jest. Ale mnogość deficytów starości jest bardzo duża. Nawet jeśli będę optymistycznie nastawiony do życia, chcę pójść na koncert do filharmonii, to co z tego, jak mnie nie będzie stać na bilet. Do tego z mojego drugiego piętra musiałby mnie ktoś znieść, albo pomóc zejść. Więc realizacja najprostszych czynności, o których nie myślimy, kiedy jesteśmy młodzi, jest utrudniona. Ale nie niemożliwa. Seniorzy porównują się zawsze do ich sprawności w młodości. A jeśli stosunek jest o wiele gorszy, to rezygnują z czynności sprawiających im radość. A to błąd, bo mogą wymyślić sobie coś nowego. No, może nie skok na bungee, ale coś innego. Chodzi o dozę radości, realizowanej pomimo występujących u nich trudności. Nie wiedzą, jak to realizować, więc tutaj wychodzę do nich z pomocą.

Chodzi o aktywizację?

– Aktywizacja to najważniejsze u seniora. Wracając do funkcjonowania emocjonalnego, to proszę eksperymentalnie zamknąć się w pomieszczeniu na trzy dni. Sprawdzić, jaki będziemy mieli nastrój po tych trzech dniach. Poczujemy samotność, brak bodźców zewnętrznych, wtedy obniży nam się nastrój. To doprowadza do różnego rodzaju zaburzeń. Takich natury depresyjnej. Objawy są podobne jak u młodych, ale trwają dłużej. I z mniejszą intensywnością, dlatego mogą pozostawać niezauważalne. Pytam moich studentów, jakby zareagowali na starszą osobę płaczącą na ławce? A jak na młodą dziewczynę?

Zainteresowaliby się pewnie młodą dziewczyną. Przyjęliśmy, że starość ma prawo być smutna?

– Stary człowiek jest taki sam jak każdy inny. Ale sami seniorzy czują się bardzo długo źle, przyjmują to jako normalne, twierdząc, że taka jest starość. Z tym się absolutnie nie zgadzam, bo seniorzy są różni. Znam wielu uśmiechniętych seniorów, którzy realizują swoje pasje. Zawierają nowe znajomości i uczestniczą w wielu akcjach, nowych inicjatywach. Uczą się nowych rzeczy i po owdowieniu wchodzą w związki intymne.

Ale już związków intymnych nie akceptują ich dzieci.

– Różnie to bywa. Ale teraz młodzi bardzo się liberalizują, dostrzegając, jak wiele taki związek w życie seniora wnosi.

Co należy zrobić, żeby stary człowiek czuł się dobrze?

– Kiedy rozpoczynałem swoją pracę, to starszy lekarz powiedział mi, że w dawnej Polsce starą matkę wrzucało się na piec. Jak przedmiot, tam miała być. A to, co dzisiaj możemy jeszcze dla seniorów zrobić, to zwrócić na nich większą uwagę. I pozbyć się stereotypu, że senior ma być cicho w kącie i nikomu nie przeszkadzać. Dla nich bardzo ważna jest interakcja, a młodzi niestety ich nie słuchają. A przecież seniorzy mają swoje doświadczenia. Ja się uczę od moich pacjentów, czerpię z ich mądrości i doświadczenia życiowego.

Czytaj także: Nie tylko seks, alkohol czy zakupy. Uzależnić można się nawet od totka

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.

Tags: opolski seniorzdrowie Opole
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Policyjny pościg w Opolu

    Policyjny pościg w Opolu. 57-latek długo uciekał przez miasto

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowa hala sportowa zamieni się w wielki bazar odzieży

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Opolskie świętuje z przytupem. Moc wydarzeń w Mosznej

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Przytulone szkielety z Opola to nie kochankowie! Badania DNA przyniosły zaskakujące odkrycie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Ruch wahadłowy na DK46. Powodem budowa trasy rowerowej

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025