To wsparcie Robert Lewandowski otrzymywał zresztą przez całe cztery lata pobytu w tym klubie. „Od pierwszego dnia czułem się tutaj jak w domu” – dziękował FC Barcelonie ze łzami w oczach.
Z wielkim klubem pożegnał się niewątpliwie wielki piłkarz. Na polską skalę jeden z największych. Nie utonął w masie setek naszych zawodników grających dawniej i dziś w zagranicznych ligach. Jest jednym z bardzo niewielu, którzy zrobili prawdziwie światową karierę. Może tylko Zbigniew Boniek grający o najwyższe laury w Juventusie Turyn (kto wtedy żył, nie zapomni choćby finału Pucharu Europy Juventus – Liverpool w cieniu tragedii na stadionie Heysel), a pod koniec kariery w Romie, dał by się z Lewandowskim porównać.
Robert Lewandowski – trudne początki
W Polsce nie od razu się na młodej gwieździe Znicza Pruszków, a potem Lecha Poznań poznano. Wcześniej nie chciała go choćby Legia Warszawa. A może Lewandowski dojrzewał wolniej, skoro w pierwszej reprezentacji Polski rozegrał 165 meczów, a we wszystkich młodzieżówkach razem – raptem cztery.
Jego możliwości dostrzegła Borussia Dortmund, do której trafił, mając ledwo 22 lata. Dopisało mu szczęście. Do trenera Jürgena Kloppa i do świetnego sportowego otoczenia, które współtworzyli Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski.
Dortmund był fantastycznym rozbiegiem do Monachium, gdzie możliwości Lewandowskiego rozkwitły w pełni, doprowadzając go do tytułu wicekróla strzelców wszech czasów i miana jednej z największych gwiazd w historii Bundesligi.
Czy był największą gwiazdą Barcelony?
Nie mógł być. Choć trafił do klubu w trudnym momencie i bardzo mu pomógł, co jego władze podkreślają. Ale Barcelona przez całe dziesięciolecia była gwiazdozbiorem i naprawdę wielkim klubem, co jako kibic Realu Madryt przyznaję bez entuzjazmu, ale z szacunkiem dla prawdy.
Lewandowskiemu przyszło się tu mierzyć z pamięcią o takich legendach jak Cruyff, Neeskens, Maradona, Ronaldinho czy wreszcie Messi z jego niewyobrażalnym rekordem klubowym: 520 meczów i 474 gole (dla porównania Lewandowski 192/119).
Oczywiście nie dlatego Polak musiał opuścić Barcelonę. Nie poszło o umiejętności i pewnie nie o pieniądze. Lewandowski jest dość zamożny by móc zaakceptować subtelną obniżkę pensji. Poszło – jak się spekuluje – o długość kontraktu dla 38-letniego zawodnika. Jego umiejętności w tym wieku są jednym z jego fenomenów.
Robert Lewandowski i dowód słabości naszej kadry
Pamiętam, jak karierę kończył Pele – największa gwiazda tamtej epoki. Miał 34 lata i wielu kibicom wydawał się niemal staruszkiem. O cztery lata starszy Lewandowski całe życie pilnował diety, treningu i stylu życia. I pewnie dlatego wciąż może i chce grać. W jakim klubie? To pytanie zadaje dziś sobie cały piłkarski świat.
Trener reprezentacji Polski Jan Urban jest człowiekiem z klasą. Toteż z klasą powiedział o Lewandowskim, iż w kadrze wypracował sobie taką pozycję, że ma prawo sam zdecydować, jak długo chce w niej być.
Ale jeśli dobiegający czterdziestki Robert Lewandowski miałby być po mistrzostwach świata, na których nas nie będzie, nadal nadzieją reprezentacji, to będzie to dowód jego nadzwyczajnej siły i dowód słabości naszej drużyny narodowej.
Czytaj też: Nowa Jerozolima, czyli Kalwaria na Górze Świętej Anny
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




