– W 1997 roku mieliśmy na podwórku trzy metry wody i straciliśmy 50 sztuk bydła. Tak szybko szła ta woda – mówi Grażyna Szminko z Koźla, której gospodarstwo graniczy z Ciskiem.
– Do mieszkania wtedy wprowadzaliśmy bydło, ale w mieszkaniu też się potopiło. W 2010 wszystko zdążyliśmy powywozić, a były dwa metry wody. W tym roku ewakuowaliśmy krowy, żeby uniknąć strat. Ale na całe szczęście, ten kataklizm nas i sąsiednie wioski nie dotknął – opowiada.
Powódź tym razem nie zniszczyła gminy Cisek
Ludzie mówią, że tym razem powódź nie zniszczyła gminy Cisek z kilku powodów. Wskazują, że uratował ich zbiornik Racibórz i umocnione wały. Ale przede wszystkim strażacy przepompowujący wodę dzień i noc. Zawodowi i ochotnicy, z gminy i powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego oraz z całej Polski.
Sami strażacy zauważają, że to żywioł, którego tak po ludzku nie da się opanować. Na co dzień potoki są małe, tak, że można je przeskoczyć. Ale kiedy wody nagle wzbierają, zamieniają się w ogromne rozlewiska. A po kilku dniach, jakby nigdy nic, potoki wracają do swojego koryta.
– W Cisku przez cały tydzień odpompowywaliśmy potoki, które wpływają do Odry – mówi kpt. Piotr Krok, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej z Kędzierzyna-Koźla. – Zablokowały je zasuwy, a my nieustannie odpompowywaliśmy z nich wzbierającą wodę. 24 godziny na dobę. Przez 7 dni to trwało. To były specjalne pompy o dużej wydajności. A wspierały nas zastępy strażaków z województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego.
Przerobionych ponad tysiąc jajek
Kpt. Piotr Krok zastrzega jednak, że sami strażacy nie daliby rady zapobiec zalaniu okolicznych wsi. Pomogli mieszkańcy, więc oni są też wdzięczni społeczności lokalnej.
– Oni pomagali nam we wszystkim. Kiedy uszkodzeniu uległą jedna z pomp z Gdańska, od razu pojawili się spawacze. Ludzie w każdej chwili służyli nam pomocą. Potrzebny był kompresor, czy rozrusznik, to zaraz wszystko się znajdowało. Dokarmiali strażaków ciasteczkami, więc przyjezdni strażacy byli zachwyceni i wdzięczni – podkreśla.

Tego samego zdania są władze gminy Cisek, które podziękowały nie tylko strażakom, ale też mieszkańcom, w tym konkretnym ludziom oraz hurtowniom, restauracjom, cukierniom, piekarniom, sklepom mięsnym i kołom DFK. Za bezpośrednią lub pośrednią walkę z żywiołem oraz żywienie strażaków.
– Dla zobrazowania o jakim przedsięwzięciu mówimy możemy wspomnieć, że w ciągu tych kilku dni przerobiliśmy grubo ponad tysiąc jajek! – czytamy na facebookowym profilu gminy Cisek, której tym razem powódź nie zagroziła.
– Czynników, które wpłynęły na uratowanie wsi było dużo. Bo gdyby ludzie byli bierni, trudno przewidzieć, jakby się to zakończyło – puentuje rzecznik kędzierzyńsko-kozielskiej PSP.
Czytaj także: Gmina Lewin Brzeski. Mieszkańcy utworzyli wirtualne centrum dowodzenia
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.







