– W powiecie nyskim głosują na Rajmunda, choć PiS tam jest mocno ugruntowany – mówią jego partyjni koledzy z PO. – Rajmund ma stabilne poparcie, a jego elektorat bardziej głosuje na niego niż na ugrupowanie.
– Widziałam jak przed wyborami poseł własnoręcznie wieszał swoje plakaty. Uznałyśmy więc z teściową, że głosujemy na niego, choć niezbyt popieramy jego partię – mówi pani Anna z Nysy. – Warto, bo to dobry człowiek z zasadami, który ma szacunek do ludzi i rozmawia z każdym.
Rzeczywiście, na ulicy rozmawia ze wszystkimi, nawet z zagorzałymi zwolennikami prawicy. Bo nikt w jego odbiorze nie jest stracony.
– Często ludzie byli oczarowani kłamstwami PiS, proszę zobaczyć co w Rosji z ludźmi zrobiła propaganda – mówi poseł. – To samo z Polakami robiła telewizja, która kiedyś nazywała się publiczną. Mówię im o tym, ile przez tak zwany podatek zdrowotny emerytom zabierają pieniędzy, a ile dostają „trzynastki”, „czternastki”. Ludzie nie wiedzą, co zrobiono z funduszem medycznym. Do mnie docierały błagalne listy rodziców o nowoczesne leki na leczenie chorób nowotworowych dzieci, kiedy oni zamrozili 5 miliardów złotych przez kilka lat. Trzeba rozmawiać, wtedy do ludzi dociera.
Zaufanie budował latami
Jego partyjni koledzy nie bez pewnego zdziwienia przyznają, że Rajmund Miller nie ma parcia na „szkło”. Nie pcha się do mediów, nie szuka tam popularności. Wobec tego jak bardzo był widoczny w tej kampanii wyborczej?
– On jest widoczny cały czas u seniorów, bo jest czynnym słuchaczem Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Widać go u naszych nyskich studentów – wymienia Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy, o którym trudno powiedzieć, że jest mu blisko do Platformy. – Poselską aktywność pana Rajmunda widać cały czas, nie tylko w kampanii wyborczej.
Burmistrz zauważa, że sukces posła-doktora nie jest też wynikiem aktywności w mediach społecznościowych.
– Jego kampania jest oparta o cechy osobowościowe, jeżeli ktoś robi coś na siłę, to ludzie to wychwycą – tłumaczy Kordian Kolbiarz. – Kampania musi być naturalna. I tak też było w przypadku doktora Millera.
Burmistrz podkreśla, że to zaufanie u ludzi poseł Miller budował swoim działaniem latami.
– Nasz doktor Rajmund Miller pierwszy przed laty zwrócił uwagę, że dzieci i młodzież z Nysy rozpoznaje się w Polsce po brązowych zębach – mówi burmistrz Kolbiarz. – A to z powodu fluoru w wodzie. Wielu z nas leczył, to lekarz, który dla każdego miał czas i cierpliwość. To szanowany człowiek.
Poparcie rośnie mu z wiekiem
Był rok 1990, kiedy doktor Miller, absolwent Akademii Medycznej w Łodzi, rozpoczął swoją działalność społeczną. Wówczas jako radny miejski z ramienia Komitetu Obywatelskiego.
– To był czas fundamentalnych zmian i wielu podstawowych inwestycji – mówi burmistrz Kolbiarz. – Radni tej pierwszej i drugiej kadencji wzięli na siebie zaprowadzenie fundamentalnych zmian.
Radny Miller odkrył, że Nysa ma ogromną zawartość fluoru w wodzie pitnej.
– Fluor w tak olbrzymich dawkach był szkodliwy nie tylko dla zębów, ale też dla narządów wewnętrznych, szczególnie dla kobiet w ciąży – wyjaśnia poseł Miller. – Dlatego wtedy zaangażowałem się, żeby zamknąć te ujęcia. To był początek mojej działalności politycznej i społecznej.
Poseł Miller był jednym z założycieli struktur Platformy Obywatelskiej w Nysie. W 2011 roku wystartował po raz pierwszy do Sejmu. Zdobył wtedy 8901 głosów. W roku 2015 uzyskał ich 8565, a cztery lata później 8820. A w ostatnich wyborach głosowało na niego 11835 osób. Więc to poparcie rośnie.
– Chociaż jestem coraz starszy – śmieje się 69-letni poseł Miller. – Nie jestem żadną nadzwyczajną osobą. Jestem normalnym facetem, który widzi, że nadal może coś dla ludzi zrobić.
Poseł Miller: Ta kadencja wymaga odwagi
Za każdym razem zasiada na Wiejskiej w sejmowej Komisji Zdrowia i Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Z czasów pierwszej kadencji posłowi Millerowi zawdzięczamy ustawę o zawodzie fizjoterapeuty.
– Docierały do mnie informacje o ludziach okaleczanych przez osoby, które otwierały gabinety tzw. fizjoterapii po trzytygodniowych kursach – opowiada poseł Miller. – Dochodziło do uszkodzeń kręgosłupa u pacjentów. Teraz samorządy zawodowe przyznają prawo wykonywania zawodu fizjoterapeuty, nikt przypadkowy nie może go wykonywać.
Rajmund Miller wywalczył też wpis do ustawy o lekach. Dzięki temu zakazano wywozu z Polski farmaceutyków, zarabiania na różnicy ich cen. Mówi również dużo o profilaktyce, zapomnianym działaniu opieki zdrowotnej – zamiast leczyć, lepiej wcześniej zapobiegać.
Teraz zabiega o upowszechnianie programów profilaktycznych, tak, żeby obejmowały one całe społeczeństwo. Nie ukrywa, że ta kadencja będzie wymagała mnóstwa napraw. I odwagi.
Co mu najbardziej przeszkadza?
– Zawiłość i brak prostoty polskiego prawa, które przez ostatnie lata jeszcze PiS skomplikował – podkreśla. – Wrzucanie do ustawy w ostatnim momencie zupełnie czegoś innego. Chowanie w nich zapisów finansowych, albo politycznych, które pasują rządzącym. W okresie covidu fundusz rezerwowy NFZ został przeznaczony na… zakup węgla.
Teraz m.in. poseł Miller został powołany do zbadania sprawy związanej z przekazaniem przez premiera Morawieckiego 200 mln zł dla Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych na prowadzenie wypożyczalni wózków dla niepełnosprawnych.
– Agencja ogłosiła chęć zakupu wózków do wypożyczalni, której nie ma prawa prowadzić – mówi Rajmund Miller. – Dokonała zakupu w trybie bezprzetargowym, a rząd PiS zrobił z tego teraz informację tajną.
Rajmund po prostu jest
Rajmund Miller jest na Opolszczyźnie posłem z najdłuższym stażem. Wchodzi do Sejmu niezależnie od tego, które miejsce na liście dadzą mu partyjne władze. A te raczej go nie faworyzują. Bo za nim nie stoi jakieś silne stronnictwo, szable, które liczą się w walce o wpływy i stanowiska w partii.
– Ale Rajmund się tym nie przejmuje. Jest wolny od tych wszystkich partyjnych gierek, frakcji i wojen podjazdowych – mówi jeden z jego partyjnych kolegów. – On po prostu spokojnie, bez rozgłosu robi swoje. Przecież nie ma jakiś super miejsc na liście, a jednak ludzie go wybierają. Swojego doktora. Czyli tak też można. Ale żeby było jasne: nie każdy, kto ma dyplom lekarza, zostaje wybrany. Trzeba coś więcej. A w tych wewnątrzpartyjnych potyczkach traktowany jest neutralnie. Wszyscy przyjęli, że cokolwiek się dzieje, kto górą, a kto wypada, Rajmund po prostu jest.
Pytany o walkę wewnątrzpartyjną, poseł Miller odpowiada, że zupełnie jej nie dostrzega.
Czy polityka jest brudna?
– Ona nie musi być brudna. To zawsze zależy od tych, którzy ją tworzą – podkreśla poseł Rajmund Miller. – Jeśli ktoś idzie do polityki, żeby zrobić pieniądze i szybką karierę, to ludzie to dostrzegają. Widzą, że ktoś najpierw był w PO, potem w PiS, a w końcu trafił do Suwerennej Polski, żeby rozdawać synekury w spółkach skarbu państwa. Coś takiego obrzydza ludziom politykę, sprawia, że odbierają ją jako brudną.
Czytaj także: Włodzimierz Skalik: Jeśli Konfederacja zdradzi, będę pierwszym, który ją opuści



