Mickiewicz Kluczbork
W ich przypadku potwierdziła się stara siatkarska prawda: „kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”. Kluczborczanie prowadzili bowiem 2:0, po bardzo dobrej pierwszej partii wygranej do 20 i kapitalnej drugie, w której to wręcz rozbili faworyta różnicą dziewięciu piłek!
W trzeciej partii jednak gospodarze niemalże od początku do końca kontrolowali sytuację na parkiecie. Niemniej na finiszu przedstawiciele Mickiewicza niemalże zniwelowali straty (22:23), ale na więcej nie starczyło im sił. Za to po kolejnej zmianie stron wrócili do dobrej gry i najpierw nieco przeważali, a potem mieliśmy wyrównany bój. W pewnym momencie jednak świdniczanie coraz bardziej przejmowali inicjatywę, aż wreszcie doprowadzili do tie breaka. W nim już rządzili niepodzielnie.
Tym samym podopieczni Mariusza Łysiaka wzbogacili się tylko o punkt, a byli blisko trzech. Co za tym idzie wciąż są tuż nad strefą spadkową zaplecza elity.
Avia Świdnik – Mickiewicz Kluczbork 3:2 (20:25, 16:25, 25:22, 25:22, 15:10)
Mickiewicz: Magnuszewski (4 pkt), Górski (17), Mucha (7), Linda (16), Pasiński (20), Olczyk (11), Jaskuła (libero) oraz Janus (2), Kozłowski (1), Mielczarek.
ASG Stanley Brzeg
Trwa także zniżka formy ekipy Bartłomieja Szczeciny, która przegrywając mecz na szczycie z Ruchem Chorzów Futsal 2-3 ma już serię trzech spotkań bez wygranej. W dodatku była to jej pierwsza porażka w sezonie. W związku z czym może niebawem wypaść z podium tabeli grupy południowej.
Jeśli chodzi o samo starcie z liderem i faworytem zmagań to zaczęło się ono dobrze. W szóstej minucie gry wynik otworzyły Mykoła Kuźmenko, ale nim minął półmetek pierwszej odsłony to przyjezdni prowadzili. Niebawem wyrównał bowiem Mariusz Seget, a wkrótce Rafała Krzyśkę pokonał Dominik Jankowski. Później już mieliśmy zastój w trafieniach, co nie oznacza, że nic się nie działo. Po prostu gracze obu ekip byli nieskuteczni. Wszystko to trwało kwadrans i dopiero po zmianie stron obopólną niemoc przełamał Jakub Rabanda. Zatem znowu remis, a ten nie satysfakcjonował nikogo. Dlatego dalej mieliśmy dość otwartą grę. Aczkolwiek do końca spotkania padł już tylko jeden gol. Niestety, zdobyli go przyjezdni. A pisząc ściślej Daniel Wojtyna.
ASG Stanley Brzeg – Ruch Chorzów Futsal 2-3 (1-2)
Bramki: 1-0 Kuzmenko – 6., 1-1 Seget – 8., 1-2 Jankowski – 10., 2-2 Rabanda – 24., 2-3 Wojtyna – 33.
Stanley: Krzyśka – Iwanow, Makowski, Kuzmenko, Dewucki oraz Boczarski, Dykus, Krawców, Opatowski, Piasecki, Powała, Rabanda, Zalewski.
Weegree AZS Politechnika Opolska
Jeszcze gorsza seria staje się także udziałem koszykarzy ze stolicy regionu. Ich porażka w Tychach z GKS-em 78:101 była czwartą z rzędu. Co sprawia, iż spadli już na szóste miejsce w zestawieniu (pełna tabela TUTAJ), choć niedawno byli jego liderem.
Co do ostatniego starcia to tak duża różnica jest tym bardziej zaskakująca, że pierwsza kwarta była bardzo wyrównana, a w pewnym momencie drugiej podopieczni Roberta Skibniewskiego prowadzili nawet 32:26. Od tego momentu miejscowi coraz bardziej przejmowali inicjatywę. Tak na dobrą sprawę uciekli im jednak dopiero pod koniec trzeciej „ćwiartki”. Wówczas to w niespełna 100 sekund zdobyli 10 punktów z rzędu i odskoczyli na 72:58. Potem już nie tylko trzymali rękę na pulsie, ale i powiększyli dystans.
Weegree AZS Politechnika Opolska – GKS Tychy 101:78 (24:24, 29:21, 22:17, 26:16)
Weegree: Lawton 14, Rosołowski 14, Rutkowski 14, Kobel 11, Kempa 7, Pułkotycki 7, Białachowski 6, Szymański 5, Mindowicz.
Czytaj także: 3. liga piłkarska. MKS Kluczbork i Stal Brzeg na półmetku


