O takich meczach mówi się, że są grane o „podwójną stawkę”. I trudno się z tym nie zgodzić, bo opolanie zamiast zwiększyć przewagę nad rywalami, to właśnie sami teraz tracą do nich jedno „oczko”. W dodatku w tabeli zaplecza elity spadli na szóste miejsce, właśnie kosztem ostatnich rywali (pełne zestawienie TUTAJ).
Porażka Weegree AZS w Kołobrzegu
Ten zbliżony poziom widać było niemalże przez cały mecz. Niemniej w inauguracyjnej „ćwiartce” miejscowi nie prowadzili ani razu. Gdy na początku drugiej odsłony opolanie po dwóch trafieniach z dystansu (Jakub Kobel) odskoczyli na 24:17 wydawało się, że wreszcie coraz bardziej przejmują inicjatywę. Niestety, nic bardziej mylnego, albowiem rywale odpowiedzieli trzema „trójkami” z rzędu w blisko minutę i po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Od tego momentu znowu mieliśmy bardzo wyrównany bój i na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku minimalnie korzystnym dla naszej (36:35).
Po zmianie stron lepiej już prezentowali się kołobrzeżanie. Na tyle, że było już 44:37 dla nich. I choć przyjezdni jeszcze wówczas zniwelowali straty, to i tak pewnym momencie gracze Kotwicy odskoczyli na 63:52. Działo się to po czterech minutach czwartej kwarty i można było mieć poczucie, że „jest już po zawodach”. Podopieczni Roberta Skibniewskiego jednak nie poddawali się i w ciągu 159 sekund zdobyli 11 punktów z rzędu. Zatem remis po 63, ale na tym nie koniec.
Albowiem wydawało się, że nasi koszykarze poszli za ciosem gdyż było już 70:65 dla nich. Tym razem jednaj to oni stanęli. Rywale doprowadzili do dogrywki, a w niej już mocno ograniczyli postawę opolan w ofensywie. Na tyle, że ci przegrali ją 4:7, w związku z czym i całe spotkanie.
Kotwica Kołobrzeg – Weegree AZS Politechnika Opolska 80:77 (17:18, 18:18, 17:13, 21:24, d. 7:4)
Weegree: Rutkowski 17, Kobel 16, Kaczmarzyk 15, Maciejak 9, Reid 8, Lis 7, Jodłowski 4, Białachowski 1.
Czytaj także: Złoty Kask 2024 w Opolu. Można już kupować bilety


