piątek, 11 września, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Tylko u nas

Całowanie słupków, bułka z bananem i szczęśliwe gatki – w sporcie mają dziwne rytuały

Dziś w kalendarzu data, która jednych bawi, a innych lekko niepokoi – piątek trzynastego. Dzień, który przez lata obrósł legendami o pechu, złej energii i dziwnych zbiegach okoliczności. W sporcie również ma swoje znaczenie.

Łukasz Baliński Łukasz Baliński
2026-03-13
w Najważniejsze, Opole, Region, Sport
Piątek trzynastego sport

Od lewej: Waldemar Wspaniały, Ivan Zamorano i Engelbert Jarek.

REKLAMA

 

Bo choć na stadionach i w halach królują liczby, statystyki, analizy wideo i twardy trening, to równolegle funkcjonuje tam drugi świat. Świat drobnych rytuałów, szczęśliwych koszulek, talizmanów i gestów, które dla postronnego obserwatora mogą wyglądać co najmniej dziwnie. A jednak dla sportowców często są równie ważne jak rozgrzewka czy taktyka. Bo sport kocha przesądy – także w „piątek trzynastego„.

Sport – zarówno amatorski, jak i zawodowy – od dziesięcioleci pełen jest takich małych „magicznych” praktyk. Niby wszyscy wiedzą, że o wyniku decydują umiejętności, forma i przygotowanie. Ale skoro można jeszcze trochę pomóc szczęściu, to dlaczego nie?

Numery na koszulkach

Weźmy choćby numery na koszulkach. Dla kibica to tylko sposób na rozpoznanie zawodnika. Dla wielu sportowców – coś znacznie więcej. Numer bywa symbolem, talizmanem, a czasem wręcz elementem tożsamości.

Jedni unikają trzynastki jak ognia. Inni przeciwnie – traktują ją jak wyzwanie. Dobrym przykładem jest Sebastian Świderski, który przez lata grał z numerem 13 zarówno w klubie – najpierw w Mostostalu, później w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle – jak i w reprezentacji Polski. Jak widać, pech specjalnie mu nie przeszkadzał.

Jeszcze ciekawszą historię napisał Ivan Zamorano w czasach gry w Interze Mediolan. Gdy do drużyny trafił Brazylijczyk Ronaldo, chilijski napastnik musiał oddać ukochany numer dziewięć. Rozwiązanie okazało się jednak mistrzowskie: na jego koszulce pojawiło się „18”, ale między cyframi dodano mały plus. 1+8. Dziewiątka odzyskana, matematyka uratowała honor.

Niektórzy wybierają numery swoich idoli. Inni ich lustrzane odbicie – zamiast 32 biorą 23. Afirmacja też przecież działa. Zresztą trudno się temu dziwić. Autor tego tekstu sam przez lata grał z numerem 14, odkąd wraz ze szkolną drużyną wygrał wojewódzkie zawody w piłce nożnej pięcioosobowej. Skoro wtedy zadziałało, po co było zmieniać?

Piątek trzynastego i sport – broda, koszula, telefon

Rytuały nie kończą się jednak na koszulkach. Jednym z najbardziej znanych jest hokejowa „broda na play-offy”. Gdy zaczyna się faza pucharowa, zawodnicy przestają się golić i pozwalają zarostowi rosnąć aż do końca walki o trofeum. Im dłuższa broda, tym dalej drużyna zaszła. Dziś to już niemal symbol walki o mistrzostwo.

Podobne historie znajdziemy bliżej nas. Szkoleniowiec Andrzej Kaczmarek z siatkarskiej Stali Nysa miał swoją ulubioną niebieską koszulę i marynarkę, które – jak twierdził – przynosiły szczęście. Trener Waldemar Wspaniały z Mostostalu Kędzierzyn-Koźle przez sporą część sezonu potrafił nie sięgać po maszynkę do golenia. Miał też inną zasadę: w dniu meczu nie wracał do domu, nawet jeśli czegoś zapomniał. Skoro rytuał działał – nie należało go zmieniać.

W dniu meczu nie golił się także legendarny trener Kazimierz Górski. A skoro jego drużyna w latach siedemdziesiątych zdobywała medale największych turniejów, to może rzeczywiście coś w tym było.

Kibice pamiętają też słynne palto selekcjonera Jerzego Engela, w którym reprezentacja Polski wywalczyła awans na mundial w 2002 roku. Adam Nawałka pilnował z kolei, by przed meczem autokar reprezentacji nie cofał. Argentyński trener Marcelo Bielsa przez całe spotkania potrafił siedzieć na plastikowej chłodziarce przy linii bocznej. Zmiana miejsca? Nie wchodziła w grę.

Niektórzy szkoleniowcy w trudnych momentach meczu zmieniają sposób noszenia telefonu w kieszeni, traktując to jak symboliczny impuls do odmiany losów spotkania. Inni nie informują o wyniku w trakcie zawodów i ogłaszają zwycięstwo dopiero po ostatnim gwizdku, żeby – jak mówią – „nie zapeszyć”.

Piłkarze, bramkarze i ich talizmany

Swoje sposoby mieli również sami piłkarze. Legendarny napastnik Odry Opole, Engelbert Jarek, przed meczem ustawiał piłkę na środku boiska i próbował trafić w poprzeczkę. Jeśli się udało – znak był dobry. Jeśli nie… zawsze można było spróbować jeszcze raz. Angielski snajper Gary Lineker z kolei niemal nie strzelał na bramkę podczas rozgrzewki. Bał się, że „wystrzela się” jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Bramkarze to zresztą osobny rozdział w historii sportowych przesądów. Wielu z nich przed meczem dotyka słupków, poprzeczki albo sprawdza siatkę. Dla kibica to drobiazg, dla zawodnika – moment, w którym „oswaja” swoją bramkę. Hiszpan Iker Casillas zakładał getry na odwrót, a po wejściu do bramki zaznaczał piętą środek każdej linii pola bramkowego. Na koniec obowiązkowo witał się z poprzeczką.

Legendarny hokejowy bramkarz Patrick Roy potrafił nawet… rozmawiać ze słupkami, dziękując im za pomoc przy obronach. Jego kolega po fachu Chris Osgood tak bardzo przywiązał się do swojego kasku, że gdy brakowało do niego części zamiennych, przeszukiwał amatorskie ligi w poszukiwaniu identycznego modelu.

Piątek trzynastego i sport – najdziwniejsze przesądy

W koszykówce Michael Jordan przez lata nosił pod meczowymi spodenkami spodenki z czasów gry na University of North Carolina. LeBron James przed każdym meczem podrzuca w górę chmurę talku. A po zdobyciu mistrzostwa tradycją stało się obcinanie siatki z obręczy.

Bywają też rytuały bardzo przyziemne – kulinarne. Wielu sportowców przed startem je dokładnie to samo. W Polsce symbolem takiej rutyny była choćby słynna bułka z bananem Adama Małysza.

Czasem jednak przesądy przybierają formę bardziej… nietypową. Podczas mundialu w 1998 roku piłkarze reprezentacji Francji przed meczami całowali wygoloną głowę bramkarza Fabiena Bartheza. Efekt? Tytuł mistrzów świata.

Angielski obrońca John Terry zawsze parkował w tym samym miejscu, siedział w tym samym fotelu w autokarze i trzy razy owijał getry taśmą. Napastnik Peter Crouch miał natomiast swoje słynne „lucky pants” – zielone slipy z napisem „lucky pants”, które – jak twierdził – przynosiły mu gole. Choć sam później przyznawał, że im częściej je prał, tym bardziej znikała ich magiczna moc.

Przesądy nie omijają też pań. Jedni wierzą, że zobaczenie panny młodej w dniu meczu przynosi szczęście. Inni przeciwnie – uważają, że obecność kobiet w autokarze drużyny to zaproszenie dla pecha. Była nawet drużyna piłki ręcznej z Opolszczyzny, która przez długi czas przeprowadzała identyczną rozgrzewkę i unikała zdjęć przed pierwszym gwizdkiem.

Piątek trzynastego i sport – po co to wszystko?

Z punktu widzenia psychologii sportu takie zachowania wcale nie są tak irracjonalne, jak mogłoby się wydawać. Rytuały pomagają uporządkować chaos przed startem. Dają poczucie kontroli w sytuacji, w której wynik zależy od dziesiątek czynników. Obniżają stres, poprawiają koncentrację i wzmacniają pewność siebie.

Dlatego nawet jeśli ktoś oficjalnie mówi, że w przesądy nie wierzy, to często i tak zrobi wszystko dokładnie tak samo jak ostatnim razem, kiedy wygrał. Na wszelki wypadek.

Czytaj także: Transfery w 4 lidze opolskiej. Giełda z nazwiskami się rozkręca, są i prawdziwe hity!

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Tags: Odra OpolePiłka nożnaSiatkówkaStal NysaZAKSA Kędzierzyn-Koźle
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • jezioro otmuchowskie

    To jezioro zaczęło powstawać sto lat temu. „Zatopiono tylko jedną wieś”

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śluby po nowemu: Wszędzie, byle nie przed ołtarzem

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Żegnają Dianę z Kędzierzyna-Koźla. Matka podejrzanego o zabójstwo twierdzi, że ktoś go wrabia

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Śmierć za zdjęcia? Nowe, szokujące fakty ws. zbrodni w Wołczynie

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Biznesmen zlecił zabójstwo pięciu osób. Na liście policjanci ze Strzelec Opolskich

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025