Wystarczy bowiem rzut oka na skład, aby zrozumieć z jakimi problemami musiał mierzyć się sztab szkoleniowy gospodarzy. W kadrze w ogóle nie było rozgrywającego Marcina Janusza i przyjmującego Wojciecha Żalińskiego. Natomiast byli w niej, ale w ogóle w meczu nie zagrali dwaj atakujący Łukasz Kaczmarek i Bartłomiej Kluth. Z kolei Aleksander Śliwka pojawił się na parkiecie incydentalnie.
W związku z czym do zespołu awaryjnie ściągnięty został Krzysztof Zapłacki z rezerw kędzierzynian czyli występującej w 2 lidze Zaksy Strzelce Opolskie. Do tego na ataku musiał grać nominalny przyjmujący Daniel Chitigoi. Rumun radził sobie bardzo dobrze, ale i on w pewnym momencie trzeciego seta doznał urazu, przez co już nie wrócił do gry i wówczas zastąpił go… środkowy Dmitrij Paszyckij.
Podopieczni Tuomasa Sammelvo długo jednak prezentowali się dobrze i szczególnie na początku rywalizacji zanosiło się, że mogą mieć to starcie pod kontrolą. Co prawda przeciwnicy na inaugurację jeszcze się pozbierali, ale ostatecznie miejscowi triumfowali na przewagi 26:24.
Później już jednak kłopoty opisywane na początku okazywały się aż nadto widoczne. Co za tym idzie każdy kolejny set wyglądał podobnie. Na parkiecie trwała wyrównana walka, ale tylko do pewnego momentu. Finisz bowiem trzy razy z rzędu należał do gości, którzy zwyciężali odpowiednio do 22, 23 i 21.
Tym samym kędzierzynianie nie dopisali do swojego dorobku choćby punktu. To z kolei spowodowało, iż z ośmioma „oczkami” spadli na szóste miejsce w tabeli PlusLigi.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Exact Systems Hemarpol Częstochowa 1:3 (26:24, 22:25, 23:25, 21:25)
ZAKSA: Stępień (2 pkt), Bednorz (21), Smith (8), Chitigoi (16), Zapłacki (3), Takvam (12), Shoji (libero) oraz Śliwka, Paszyckij (5).
Czytaj także: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zdobyła Superpuchar Polski!



