O tym, jaki wpływ na dzieci i młodzież mają m.in. influencerzy dyskutowano na jednej z debat w bloku „Media, komunikacja i kultura” na Europejskim Kongresie Gospodarczym.
Czy już teraz bić na alarm i wprowadzać pewne regulacje, jak np. ograniczenia stosowania komórek w szkole, czy raczej oswoić nową technologię i spróbować z nią współpracować z korzyściami? – pytał na wstępie Łukasz Lipiński, moderator dyskusji i redaktor naczelny serwisu Polityka.pl.
Influencerzy a wolność i odpowiedzialność w sieci
– Straszenie zawsze może wywołać efekt odwrotny do zamierzanego. Nie można też wprowadzać zakazów bez edukacji i tłumaczenia z samymi zainteresowanymi, czyli dziećmi i rodzicami – mówiła Katarzyna Hernandez z Zespołu Edukacji Cyfrowej i Bezpieczeństwa w Sieci z Biura Rzecznika Praw Dziecka.
O tym, czy internet dla młodych ludzi to cyberzagrożenie, które podlegać profilaktyce, mówiła również przedstawicielka firmy NASK, koordynatorka Polskiego Centrum Programu Safer Internet.
– Przez wiele lat obserwujemy zmienność świata cyfrowego. Nasze projekty dotyczą edukacji. Ale mamy też zespół dyżurnych, który przyjmuje zgłoszenia o nielegalnych i szkodliwych treściach. Głównie związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci – tłumaczyła Anna Rywczynska, na co dzień również kierowniczka z Działu Profilaktyki Cyberzagrożeń.
Jak dodała, wiedzę zdobywają bezpośrednio od dzieci i rodziców, którzy sami zgłaszają problemy przez telefon zaufania.
– Uważam, że dużym grzechem popełnianym w temacie bezpieczeństwa dzieci w internecie jest np. takie stwierdzenia, jak „oni za długo siedzą; marnują czas; zachowują się przemocowo w sieci”. A trzeba absolutnie odwrócić sytuację – podkreśliła.
Pięć godzin na dobę w sieci
Przywołała raport z badania NASK „Nastolatki 3.0”, który mówi, że młodzi spędzają dziś online średnio ponad pięć godzin na dobę.
– Trzeba więc zapytać: co oni tam robią; kto odpowiada za to, co oni tam robią; za co odpowiadają platformy? I dlaczego czas spędzany w internecie przez młodych rośnie – dowodziła ekspertka NASK.
– To szereg tematów, które trzeba dogłębnie poznać. Dlaczego dzieje się tak, że coraz więcej materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci pochodzi z rąk samego dziecka? To przecież często dzieci robią sobie same zdjęcia o zabarwieniu erotycznym. Ale uwaga: samodzielnie nie znaczy, że z własnej woli. One są zmanipulowane przez świat dorosłych. A materiały pojawiają się, dlatego że dzieci zostały do tego nakłonione w bardzo różnych sytuacjach. Na przykład mogą być zaczepione przez kogoś, kto chce je wykorzystać? Ale też zmienia się ich myślenie przez dużą seksualizację, wielość i szkodliwość treści. Co gorsze, ten wiek dzieci, które tworzą takie treści, stale się obniża. Dziś to już nawet 9-10 lat.
Podkreśliła, że telefony trafiają dziś do rąk maluchów za wcześnie.
– Nie mówi się, że dziecko samodzielnie korzysta ze smartfonu. Tylko samotnie – tłumaczyła Anna Rywczynska. – Nasze badania pokazują, że wiek kiedy telefon trafia do dziecka, to średnio 7 lat. A kiedyś to było dwa lata później. Często ten telefon jest niezabezpieczony i rodzic jest nieświadomy, jak młody człowiek z niego korzysta. Dlatego liczy się współpraca. A nasze dzieci muszą być dobrze wyedukowane. Po to, by były bezpieczne w sieci.
Z kolei Łukasz Wojtasik, ekspert ds. bezpieczeństwa w internecie mówił, że dziś do głównych zagrożeń należy nadużywanie ekranów, zarówno w kategoriach uzależnienia, jak i zaburzonego czasu online/offline.
– Widzimy, że to ma konkretne konsekwencje rozwojowe. Ale też jest mniej relacji z rodziną i rówieśnikami – mówił ekspert Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
– Niby wszyscy o tym wiemy. Mimo to nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, co oznacza świat, w którym żyjemy i intensywny rozwój mediów i internetu. Dopiero poznajemy wyniki badań, dowiadujemy się, co oznacza w praktyce średnio pięć, sześć godzin korzystania z ekranów. A często nawet dziewięć czy dziesięć.
Nadużywanie ekranów: Bijmy na alarm
Przypomniał, że w wieku 7-9 lat trwa intensywny rozwój mózgu, a także społecznych kompetencji.
– Chciałoby się, by nasze dzieci wychowywali rodzice – mówił Łukasz Wojtasik. – A często jest tak, że robią to influencerzy. I nie zawsze ci, których znany i chcemy, by poznały ich pociechy Jeśli więc dla dziecka punktem odniesienia jest internet i treści często nieodpowiednie do ich wieku, które intensywnie konsumuje nieświadomie, to jest naprawdę poważny problem, coś, co zasługuje na alarm. Mowa bowiem o uzależnieniu czy nadużywaniu ekranów, przemocy rówieśniczej – cyberprzemocy, hejcie, uwodzeniu w sieci, które może doprowadzić np. do manipulacji i próby umówienia spotkania.
Do zagrożeń zaliczył także zbyt wczesne korzystanie z mediów społecznościowych.
– Tu chodzi o problem społecznych porównań – wyjaśnił. – To, jak na dzieci wpływa fakt, że wszyscy się w tej bańce ciągle porównują: to miejsce, gdzie wszyscy są bogaci, piękni, mają znajomych, są uśmiechnięci itd. Wtedy w głowie dziecka pojawiają się takie myśli, że „coś ze mną jest nie tak, bo ja tak nie wyglądam”. Mamy więc tu problem tego, jak internet wpływa na dobrostan psychiczny.
Czytaj także: Dezinformacja zmienia nam mózgi. Stajemy się innymi ludźmi
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania





