Mickiewicz poległ w trzech setach, to jedno… ale po drugie w dwóch pierwszych został rozbity do 16. I teraz przewaga psychologiczna będzie po stronie przeciwników. Wszak drugi mecz, w rywalizacji do dwóch zwycięstw, odbędzie się w ich hali. Niemniej gdyby team z Opolszczyzny tam wygrał, to obie ekipy wrócą do Kluczborka 26 kwietnia.
Wróćmy jednak do pierwszego starcia. Premierowa odsłona początkowo była dość wyrównana. Aż do momentu gdy obie drużyny zbliżały się do przekroczenia dwucyfrowej liczby punktów. Od wyniku 9:8 goście bowiem zaczęli dyktować warunki gry na parkiecie. Najpierw było to sporą zasługa zagrywki Macieja Krysiaka, w związku czym odskoczyli oni na pięć „oczek”. Co prawda kluczborczanie jeszcze próbowali walczyć i nieco zniwelowali straty, ale od stanu 15:12 dla załogi znad Brdy, to jej przedstawiciele rządzili na boisku. Szybko odskoczyli na 20:13, a potem już nie tylko w pełni kontrolowali wydarzenia, ale i nawet powiększyli przewagę. Ostatecznie zwyciężyli do 16!
Mickiewicz poległ, ale walczyć próbował
Po zmianie stron znowu mieliśmy dość wyrównany bój, aczkolwiek tym razem przyjezdni długo byli przynajmniej o krok, dwa z przodu. Z kolei większy kapitał zaczęli budować nieco później niż w pierwszej partii. Znowu jednak przy serwisie Krysiaka. Do tego odskoczyli jeszcze efektowniej, albowiem z 12:11 na 17:11. Podopieczni Mariusza Łysiaka początkowo zareagowali świetnie, gdyż wygrali cztery akcje z rzędu. Co z tego jednak, skoro zaraz potem na parkiecie niepodzielnie rządzili goście, którzy przechylili na swoją korzyść siedem kolejnych piłek. Tym samym znowu skończyło się na 25:16 dla nich.
Trzecia część była najbardziej zacięty ze wszystkich, bo długo żadna z drużyn nie była w stanie zbudować choćby dwupunktowej przewagi. Aczkolwiek inicjatywa znowu należała do przyjezdnych. Niemniej siatkarzom z Opolszczyzny udało się czterokrotnie wyjść na prowadzenie. Z czego dwa razy bliżej decydującej fazy seta (18:17 i 19:18). W obu przypadkach za sprawą udanych ataków Janusza Górskiego. Niestety, na finiszu znowu więcej zimnej krwi zachowali bydgoszczanie i koniec końców triumfowali 25:23.


