Mickiewicz Kluczbork rozgromił Lechię Tomaszów Mazowiecki nie tylko dlatego, że wygrał w trzech setach. W każdym z nich nie dał rywalowi większych szans. Dzięki czemu podopieczni Mariusza Łysiaka zainkasowali szybko trzy punkty i mają ich teraz 49 po 23 kolejkach. Tym samym też, po dwóch porażkach z rzędu, powrócili na zwycięski tory.
Sam mecz niemalże od początku do końca toczył się pod ich dyktando. W inauguracyjnej odsłonie szybko odskoczyli na 11:6, a potem coraz bardziej powiększali dystans. W szeregach gości sytuację próbował ratować Sławomir Stolc, ale i tak miejscowi pewnie zwyciężyli do 17.
To i tak nic w porównaniu z tym co się stało w kolejnej partii. W dużej mierze dzięki trudnym zagrywkom Jana Siemiątkowskiego było 8:3 dla kluczborczan, którzy jednak na tym nie poprzestawali. Wydawało się nawet, że przyjezdni nie przekroczą bariery wstydu czyli nie zdobędą nawet 10 punktów, ale w końcówce nasi siatkarze nieco im „odpuścili”. Dzięki czemu rywale zdobyli ich 13…
W trzeciej części gry wydawało się, że tomaszowianie wreszcie się obudzili. Dość długo bowiem trwała wyrównana walka. Tak mniej więcej do połowy seta. Po bloku Konrada Muchy było wszak „tylko” 12:10 dla Mickiewicza. Potem już jednak mieliśmy jakże dobrze znane z wcześniejszych partii obrazki. Gospodarze grali świetnie, a rywale nie tylko nie mieli na to recepty, ale i sami popełniali coraz więcej błędów. Gdy jeden z nich pomylił się w ataku i gospodarze odskoczyli na 18:13 stało się jasne, kto wygra tego seta i przy okazji cały pojedynek.
Mickiewicz Kluczbork – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0 (25:17, 25:13, 25:18)
Mickiewicz: Bereza (1 pkt), Górski (13), Mucha (12), Siemiątkowski (15), Mendel (12), Olczyk (4), Jaskuła (libero) oraz Łysiak (libero), Kopacz, Pasiński i Linda (1).



