Janusz Kowalski ma własną gazetę
W przeszłości Janusz Kowalski wielokrotnie krytykował Arkadiusza Wiśniewskiego za miejski biuletyn „Czas na Opole”. Argumentował, że pismo wydawane przez Zakład Komunalny stwarzając pozór niezależnej miejskiej gazety służy w istocie promocji prezydenta Opola oraz zwalczaniu jego przeciwników. Wiceminister rolnictwa kontrolował nawet Zakład Komunalny w tej sprawie, ale na owoce tejże kontroli wciąż czekamy.
Janusz Kowalski wyraźnie pozazdrościł jednak Arkadiuszowi Wiśniewskiemu. Janusz Kowalski pokazał niedawno własną gazetę, zatytułowaną „Głos Opolszczyzny”. Na jego facebookowym profilu jest wideo, na którym z zadowoloną miną patrzy na strony biuletynu.
Cóż więc w nim jest? Z okładki spogląda na nas poseł Suwerennej Polski. We wstępie czytamy zaś, że „Głos Opolszczyzny to przegląd aktywności parlamentarzystów IX kadencji z Opolszczyzny. Sprawdzamy, weryfikujemy i potwierdzamy osiągnięcia opolskich posłów na rzecz naszego regionu. Sprawdź i zdecyduj kto dobrze wykorzystał mandat poselski w kadencji 2019-2023″.
Myli się jednak ten, kto spodziewa się informacji o działalności opolskich posłów. W czterostronicowym wydawnictwie nie ma mowy o posłach opozycji. Nie ma też ani słowa o aktywności koleżanek i kolegów z obozu Zjednoczonej Prawicy. Bohater jest jeden: to Janusz Kowalski. Dość powiedzieć, że na 20 zdjęć zamieszczonych w „Głosie Opolszczyzny”, tylko na trzech nie ma wiceministra rolnictwa. To kadry z budowy basenu w Brzegu. Być może nie zdążył się tam sfotografować.
Czytaj także: Poseł Janusz Kowalski szuka głosów na plebaniach. „Hipokryzja i megalomania”
„Dobry wujek” Opolszczyzny
Wydźwięk biuletynu Janusza Kowalskiego jest jednoznaczny: tylko dzięki niemu cokolwiek się w woj. opolskim dzieje i cokolwiek powstaje. Czytelnik nie może mieć wątpliwości. Poseł Suwerennej Polski to „dobry wujek” Opolszczyzny. Stąd artykuły m.in. o dotacjach na inwestycje realizowane przez samorządy. Tu przywiezie kilka, tam kilkanaście, gdzie indziej nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Nie z własnej kieszeni, a z budżetu państwa, czyli nas wszystkich. Ale tym już nie ma co czytelnika kłopotać.
Niestety, z gazety nie dowiemy się kto dokonał tego szumnie zapowiedzianego na wstępie sprawdzenia i weryfikacji działań opolskich posłów. Można jednak domniemać, że byli to pracownicy biura posła Janusza Kowalskiego. Bo cała gazeta „Głos Opolszczyzny” to w istocie nic innego, jak materiał promocyjny wiceministra rolnictwa. Nie ma tu żadnej stopki, która by wskazywała kto odpowiada za przygotowanie wydawnictwa. Jest tylko zaproszenie do kontaktu z posłem prawicy.
Zwróciliśmy się do Janusza Kowalskiego z pytaniami dotyczącymi jego biuletynu. Pytania wysłaliśmy poprzez sms, gdyż pomimo kilku telefonów w słuchawce za każdym razem jest sygnał zajętej linii. Zapytaliśmy wiceministra rolnictwa kto dokonał „sprawdzenia i weryfikacji” działalności opolskich posłów oraz czemu te osoby nie są wskazane w materiale. Dociekamy dlaczego wstęp jest napisany tak, aby odbiorca myślał, że ma do czynienia z niezależnym wydawnictwem oraz czemu nie ma w nim zapowiedzianej weryfikacji działalności opolskich posłów.
Zapytaliśmy również z jakiej puli Janusz Kowalski sfinansował swoją gazetę. Czy były to pieniądze z puli na działalność poselską, z kasy Suwerennej Polski, a może z własnej kieszeni wiceministra. Do chwili publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „Opolska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.




