Interwencyjne odebranie psa w Opolu miało miejsce w bloku przy ul. Nysy Łużyckiej. Służby zareagowały na zgłoszenia mieszkańców, którzy alarmowali o biciu zwierzęcia i przetrzymywaniu go na balkonie. Czworonożny Maks trafił pod opiekę lokalnego schroniska.
Interwencyjne odebranie psa z czwartego piętra bloku w Opolu
Mieszkańcy bloku przy ulicy Nysy Łużyckiej w Opolu od dłuższego czasu obserwowali niepokojącą sytuację zwierzęcia. Według relacji świadków, lokator jednego z mieszkań na czwartym piętrze regularnie zamykał czworonoga na balkonie.
Sąsiedzi zgłosili sprawę na policję oraz do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu. Informowali oni o biciu psa kijem, zrzucaniu odchodów przez barierki oraz o próbach ucieczki maltretowanego pieska.
Po pierwszych zgłoszeniach właściciel lokalu zabudował balkon deskami, co uniemożliwiło dalszą obserwację z zewnątrz. Jeden ze świadków, w rozmowie z TOZ Opole otrzymał informacje, że policja oraz straż miejska kilkukrotnie próbowały wejść do mieszkania. Jego lokatorzy konsekwentnie odmawiali jednak otwarcia drzwi.
To niestety opóźniło udzielenie pomocy. Miłośnicy zwierząt nie poddali się, nastąpiło interwencyjne odebranie czworonoga, a ten trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Opolu.
Odebranie psa w Opolu. Agresywne tłumaczenia właścicielki w mediach społecznościowych
Po nagłośnieniu sprawy domniemana właścicielka (wpis jest anonimowy) opublikowała pełen wulgaryzmów wpis na lokalnej grupie w mediach społecznościowych.
Kobieta twierdzi, że zaopiekowała się zwierzęciem w styczniu po śmierci swojej matki. W swoim poście odrzuca wszystkie zarzuty dotyczące znęcania się nad psem. Twierdzi, że zadaszenie na balkonie miało chronić zwierzę przed słońcem, a sam balkon był regularnie sprzątany.
Autorka wpisu oskarża sąsiadów o pomówienia. Przekonuje, że powodem interwencji była zła jakość karmy, nie przez ślady przemocy.
Internauci ostro skrytykowali ten komentarz. Wielu z nich zwróciło uwagę na agresywny język oraz fakt, że mieszkańcy lokalu unikali kontaktu ze służbami ratunkowymi.
Doda pokazuje stan Maksa i apeluje o adopcję psa
Po tym, jak nastąpiło odebranie psa z bloku w Opolu, zwierzę trafiło do schroniska. Jego pracownicy nadali mu imię Maks. Pies przeszedł już pierwsze badania weterynaryjne. Zbiegło się to w czasie z wizytą Doroty „Dody” Rabczewskiej w placówce, z której wokalistka opublikowała relację w mediach społecznościowych.
Nagranie pokazuje realny stan fizyczny odebranego zwierzęcia. Wizualne oględziny czworonoga potwierdzają relacje sąsiadów o stosowaniu przemocy. Pies ma widoczne ślady po bolesnych uderzeniach, w tym ucho w złym stanie oraz mocno obite łapy. Celebrytka apeluje również do swoich odbiorców o znalezienie Maksowi kochającego domu.
Zachowanie Maksa wskazuje na głęboką traumę, co jest typowe dla zwierząt regularnie bitych. Dokumentacja medyczna ze schroniska posłuży jako kluczowy dowód w nadchodzącym procesie sądowym przeciwko dotychczasowym opiekunom.
Czytaj też: Strzelce Opolskie: Pijany miał gest. Chciał odwieźć kolegę do domu
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania




