W sobotni wieczór ograli bowiem Śląsk Wrocław 30:25. Dzięki tej wygranej umocnili się nad „kreską” oznaczającą grę w play off. Aktualnie zajmują nawet szóste miejsce w zestawieniu (pełna tabela TUTAJ).
Samo spotkanie miało wyjątkowo charakter dla grającego wśród gości Mateusza Jankowskiego. Wszak spędził on w Gwardii dekadę, z czego przez większość czasu był jej kapitanem (więcej TUTAJ).
Gwardia wygrała ze Śląskiem
Gospodarze lepiej weszli w mecz, bo po niespełna 180 sekundach prowadzili 3:1. I choć rywale niebawem wyrównali, to po 10 minutach znowu opolanie wiedli prym na tablicy. Wynik 8:5 mówił sam za siebie. Myliłby się jednak ten kto pomyślał, że już przejęli inicjatywę na parkiecie. Ba, wówczas zupełnie stanęli w ofensywie. Przez taki sam okres bowiem zdobyli ledwie jednego gola, podczas gdy rywale podwoili swój dorobek. Na szczęście gwardziści nie dali się im bardziej rozpędzić. A finisz tej odsłony należał do nich i na przerwę schodzili oni przy wyniku 16:14 na swoją korzyść.
Po zmianie stron wydawało się, że dalej trzymają rękę na pulsie, choć ich przewaga wcale duża nie była. Aż kwadrans przed końcem po rzucie Krzysztofa Gądka mieliśmy remis po 21. Wówczas jednak podopieczni Bartosza Jureckiego rzucili cztery gole z rzędu. Co prawda rywale jeszcze podjęli rękawice i szybko odpowiedzieli dwoma trafieniami, ale końcówce to opolanie nadawali ton grze i ostatecznie obyło się bez nerwów.
Corotop Gwardia Opole – Śląsk Wrocław 30:25 (16:14)
Gwardia: Malcher (43%), Ałaj (21%) – Wojdan 10, Widomski 5, Łangowski 4, Jendryca 2, Jędraszczyk 2, Kamiński 2, Milewski 2, Wandzel 2, Wrzesiński 1, Hryniewicz, Pelidija, Zawadzki.


