Ze swoją symboliczną już nawet w popkulturze Statuą Wolności była jak latarnia, promieniując Dobrą Stroną Mocy. Nadzieją, w kierunku której zwracały się spojrzenia, kiedy na świecie szło coś nie tak.
To była wiara trochę naiwna, z takim psychologicznym wyparciem. Bo przecież była Jałta, dokładnie 80 lat temu, gdzie Ameryka bez cienia wyrzutów sumienia sprzedała Polskę i całą Europę Wschodnią, mając gdzieś nasz Katyń i Sybir.
Ale od czasów Ronalda Reagana nic tej wiary nie wystawiało na próbę. Ameryka, trochę inna niż my Europejczycy, popełniała czasem błędy, ale można było jej zaufać.
To już się skończyło, definitywnie.
Donald Trump budzi takie zaufanie, jak szuler na targowisku kuszący do gry w trzy kubki. I nie chodzi tu tylko o Ukrainę, o jej zdradę, bo inaczej tego nie widzę. I nie o to, że Trump jest zwyczajnie naiwny i głupi, albo niezrównoważony psychicznie (proszę mnie tylko nie rozśmieszać, że to taka strategia negocjacyjna z Władimire Putinem).
Chodzi o wszystko, co Donald Trump sobą reprezentuje i że Ameryka go wybrała. Można kpić, że każdy ma takiego prezydenta, na jakiego zasługuje, ale lepiej szybko zejść na ziemię i przyjąć, że taki jest dzisiaj stan umysłu Ameryki. A ponieważ nie da się jej ignorować, więc trzeba przyjąć jej warunki gry. Coś za coś? Proszę bardzo. Zobaczymy, kto lepiej na tym wyjdzie. I trzeba liczyć tylko na siebie. Jak mówi stare przysłowie, wrogów szukać daleko, a przyjaciół blisko. Czyli w Europie, gdzie wartości wciąż są jeszcze ważne.
Prezydent USA chce zrobić z nas frajerów
Sekretarz obrony USA po przylocie do Europy oświadczył, że „prezydent Trump nie pozwoli nikomu na zrobienie z Wuja Sama wujka frajera”. A mnie się wydaje, że to Trump usiłuje z Europy zrobić frajerów. Europa przeznacza na pomoc Ukrainie tyle samo, co USA. Fakt, wydaje mniej na zbrojenia, ale Ameryka dostaje w zamian coś innego. Bazy wojskowe w całej Europie, które nie służyły od dawna odstraszaniu Rosjan, tylko operacjom US Navy, US Air Force i US Army w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w środkowej Azji. Nawet rakiety w Redzikowie mają, póki co, zestrzeliwać irańskie rakiety lecące do Ameryki.
Europa kupując masę broni za oceanem, utrzymuje miliony amerykańskich rodzin. Przyłącza się do wszystkich amerykańskich sankcji, posyłała żołnierzy do Iraku i Afganistanu. Europejskie służby wywiadowcze zapobiegły wielokrotnie atakom terrorystycznym na terenie USA. Mało?
Prawda, Ameryka gwarantowała dotąd bezpieczeństwo Europy. Ale wcale nie altruistycznie, lecz dlatego, że miała z tego korzyści, że służyło to jej geostrategicznym interesem. Nawet wspieranie Ukrainy, bo wykrwawiało to Rosję. Ale skoro Trump chce teraz wszystko sprowadzać do transakcji, OK, zacznijmy się liczyć. Co nas obchodzi zachodni Pacyfik i amerykańska konfrontacja z Chinami? A USA bez Europy jej nie wygrają, a na pewno nie na polu gospodarczym. No, to ile Trump zapłaci nam za tę pomoc?
Donald Trump i wielka Ameryka? Raczej śmieszna
Ze swoją wiarą w Amerykę nie byłem odosobniony, Polska to najbardziej proamerykański kraj w Europie. Dotąd, bo dzięki Trumpowi zapewne szybko to się zmieni. Dla naszego dobra wiarę musimy zastąpić wyrachowaniem, żeby kiedyś nie podzielić losu Ukrainy. Jak nie za tego Trumpa, to za innego.
Teraz na pewno mamy kryzys. Ale jak mawiają Chińczycy, kryzys to szansa – dla Europy. Żeby uniezależnić się od USA. I wiele wskazuje, że tak się może stać. Oby! A Trump niech sobie czyni Amerykę wielką, choć coś mi mówi, że szybciej uczyni ją śmieszną.
Czytaj także: Donald Trump znów prezydentem USA. „Polska prawica już konkuruje o jego względy”
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania





