niedziela, 10 maja, 2026
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
  • Najważniejsze
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Dobra Energia
  • Razem dla Środowiska
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Opolska360
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
Home Najważniejsze

Fort Nysa. To tutaj rozkwita futbol australijski

Jeśli nigdy nie potrafiłeś się zdecydować co wolisz: piłkę nożną czy ręczną, a może koszykówkę lub rugby. Jeśli twoje młodzieńcze lata minęły jakiś czas temu, ale kochasz sport i wciąż marzysz o tym by zagrać w reprezentacji Polski to być może ten sport jest właśnie dla ciebie?

Łukasz Baliński Łukasz Baliński
2023-04-09
w Najważniejsze, Region, Sport
Fort Nysa

Fort Nysa

REKLAMA

Tym bardziej, że od jakiegoś czasu aby uprawiać futbol australijski, o którym tu mowa, wcale nie trzeba wyjeżdżać na Antypody czy Wyspy Brytyjskie. Wystarczy zawitać do Fortu Nysa.

– Jest to wciąż u nas sport niszowy. W kraju uprawia go około 200 osób, z czego sporo obcokrajowców, a w kadrze narodowej jest 20 miejsc czyli jest spora szansa na to, by się do niej dostać – obrazuje Mateusz Latawski, trener i zawodnik aktualnych wicemistrzów Polski z Fortu Nysa.

– By zajść daleko np. w piłce nożnej, siatkówce czy koszykówce to trzeba je zacząć uprawiać gdy się jest dzieckiem, a przynajmniej nastolatkiem. W naszym przypadku wszyscy zaczynają niemalże od początku, z tego samego pułapu. Można mieć 35 lat, przyjść na pierwszy trening i po sześciu miesiącach solidnych zajęć, jeśli oczywiście gra się dobrze, pojechać na mistrzostwa Europy. Tym bardziej, że te są co roku i grają te kraje, które chcą wystartować. Można więc przeżyć fajną przygodę i poznać mnóstwo ludzi z całego świata, bo środowisko jest małe, a gra w to całkiem sporo narodowości. Zresztą jako klub także rywalizujemy nie tylko w Polsce, ale i w Europie, co np. pokazały ostatnio dziewczyny startując we Francji – wylicza, jeden z propagatorów futbolu australijskiego nie tylko w regionie, ale i w naszym kraju.

Zresztą warto tu zauważyć, iż to od niego de facto zaczęło się w Nysie zainteresowanie tym sportem. Choć jak zaznacza, on rzucił pomysł gry, ale klub założono już w kilka osób.

– Wcześniej mieszkałem w Anglii przez 13 lat. Tam grałem podwórkowo w rugby i futbol australijski. Jak wróciłem to pokazałem ten drugi sport znajomym. Bardzo im się spodobał i tak to się zaczęło – wspomina.

Fort Nysa

Co to za sport?

Tak w skrócie to głównym celem gry jest kopnięcie jajowatej piłki (przypominającej tą do rugby) pomiędzy cztery słupki bramkowe. W zależności od tego, gdzie zostanie posłana, drużyna zdobywa odpowiednią liczbę punktów. Pomiędzy dwa środkowe słupki to sześć „oczek”, dwa zewnętrzne wyznaczają dodatkowy obszar punktowy – jeden. Piłka może być podawana na kilka różnych sposobów. Aczkolwiek ręką dozwolone jest jedynie „piąstkowanie”. Zawodnicy mogą się dowolnie poruszać po boisku, a zmiany są hokejowe.

W „oryginale” po 18 osób obu drużyn rywalizuje na owalnych boiskach, których długość wynosi pomiędzy 135 i 185 metrów, a szerokość od 110 do 155 metrów. Na Starym Kontynencie z reguły nie ma tego typu obiektów. W związku z czym gra się na odpowiednio zaadaptowanych boiskach do rugby lub piłki nożnej. Co za tym idzie jest też dwa razy mniej zawodników czy zawodniczek. Zamiast po sześciu obrońców, pomocników i napastników, formację te tworzą po trzy osoby.

– To kombinacja wielu sportów. Jest tam sporo kopania czyli piłka nożna. Walka o górne piłki jak pod tablicami czy przy wznowieniach zatem koszykówka. Dużo jest przepychania jak w piłce ręcznej, trochę rugby, bo są szarże. Rzecz jasna dużo biegania. Ale jest też i sporo elementów crossfitowych, jak podnoszenie czy przerzucanie. Każdy się odnajdzie. Trzeba tylko chcieć – zachęca Latawski.

Fort Nysa

Grają panowie i panie

W futbol australijski grają także kobiety, również w Nysie. I zasadniczo między męską a żeńską wersją nie ma większej różnicy, jak to np. bywa przy hokeju na lodzie czy baseballu/softballu. Co ciekawe zdarza się, że panie nawet grają ostrzej.

– Na męskich zawodach często bywa tak, że gra się w zależności od tego jak zachowują się przeciwnicy. Jak prezentują się ostrzej, to i ty tak robisz. Jak spokojniej, to też starasz się nie przesadzać. Kobiety nie kalkulują, robią swoje. Aczkolwiek nie ma też w tym takiej fizyczności i siły jak u panów – zauważa Latawski.

– Wydaje mi się, że u chłopaków jest znacznie więcej kopnięć, częściej ta piłka krąży w powietrzu. U nas z kolei jest więcej szarż, przez co wygląda to bardziej spektakularnie – podkreśla Magdalena Maroszek, jedna z założycielek sekcji żeńskiej w klubie.

– W tamtym roku, podczas turnieju Nysa Cup, mieliśmy pierwszy w Polsce mecz kobiet. I to było spotkanie pomiędzy graniem mężczyzn. I jak weszły dziewczyny na boisko to wszyscy byli szoku, że tyle się dzieje, że tak walczymy i jest taki „młyn na boisku” – wspomina ze śmiechem zawodniczka, która do tego sportu trafiła przez przypadek, tuż po rezygnacji z treningów tańca.

– Zobaczyłam ogłoszenie na Facebooku, że w naszym mieście powstaje żeńska drużyna i postanowiłam spróbować. To się też zbiegło z tym, że rozpoczynałam studia na kierunku psychofizyczne kształtowanie człowieka na PANS w Nysie. I akurat to się tak połączyło, że ten kierunek dużo mi też pomaga w tym sporcie – wyjaśnia.

W klubie licząc obie płcie trenuje łącznie około 60 osób, z czego blisko połowa to zawodniczki. Na treningi, które są koedukacyjne i odbywają się 2-3 razy w tygodniu, przychodzi od 20 do 30 osób, a rekord to 40. To co wyróżnia ten sport to również fakt, iż nie ma w drużynie szczególnych ograniczeń wiekowych. Najstarszy zawodnik w nyskim zespole 49 lat, najmłodszy 12. Zajęcia odbywają się na boisku w Hajdukach Nyskich.

Panowie mają właśnie za sobą pierwsze zmaganiach w ramach tego sezonu mistrzostw Polski. Jako gospodarze w Niwnicy zajęli drugie miejsce. Następnie, co parę tygodni, zagrają podobne turnieje u każdego z rywali. A w lidze mierzą się z Warszawa Bizons, Silesia Miners Bytom, Wrocław Lions. W międzyczasie dochodzą zgrupowania selekcyjne do reprezentacji. No i rzecz jasna turniej międzynarodowy Nysa Cup.

Fort Nysa

Kto się nadaje?

Choć może przy pierwszym zetknięciu z tym sportem to tak nie wygląda, aczkolwiek wykazać mogą się w nim nie tylko rośli zawodnicy i zawodniczki. Tutaj bowiem liczą się nie tylko siła i gabaryty. Bardzo ważna jest kondycja czy też choćby spryt.

– Nie da się ukryć, że jest to sport dla atletów. Trzeba sporo trenować, niektórzy dodatkowo robią różne rzeczy.  Choć teraz tak jest z każdym sportem, jeśli chce się coś osiągnąć. Niemniej jeśli ktoś jest sprytny i dobrze przygotowany kondycyjnie to już naprawdę dużo. Porównałbym to do rugby. Każdy bez względu na wzrost czy posturę znajdzie swoje miejsce – zaznacza Mateusz Latawski.

– Dużo zależy od pozycji na której się gra. Ja gram w ataku i tutaj ważne są szybkość i spryt. W obronie potrzeba dużo siły, choćby po to, żeby powalać. Najtrudniej jest chyba w pomocy, bo tam trzeba szybko i dużo biegać, być silnym i sprytnym – wylicza Maroszek.

– Na pewno przygotowanie motoryczne jest ważne. I jakoś tam każda z nas próbuje sobie w ciągu tygodnia dopełnić treningi zajęciami indywidualnymi. Czy to na siłowni czy gdzieś na bieżni – zaznacza.

Co ważne, jak na sporty uprawiane „za wielką wodą”, które z reguły są dość „drogie”. Tak jak np. futbol amerykański, hokej na lodzie, baseball czy lacrosse, ten akurat jest bardzo tani.

– Nie potrzebujemy żadnych ochraniaczy oprócz tych na zęby. No i wystarczą korki czyli praktycznie tak jak do do piłki nożnej. I to tyle. A nawet jak ktoś przychodzi do nas to trening, to na spokojnie nie musi kupować tych korków. Tylko może w normalnych sportowych butach przyjść. Swoją drogą wiem że gdzieś w Australii grają, na boso. I to też jest dobra nauka techniki kopania – tłumaczy Maroszek.

Fort Nysa

Nie ma zasad? Nie do końca

Warto też jednak pamiętać, że w tej grze dozwolone jest atakowanie gracza z piłką, poprzez: chwyt, szarżę, pchnięcie od przodu lub z boku. Niedozwolone są natomiast uderzenia, atakowanie powyżej ramion i poniżej kolan oraz popychanie w plecy. Często mówi się, pół żartem pół serio, że jedyną obowiązującą tu zasadą jest to… że nie ma zasad.

– Tak kiedyś było, ale wszędzie tam gdzie ten sport zrobił się zawodowy tudzież komercyjny, to też zaczęli na takie rzeczy zwracać uwagi. Zarówno po to, żeby chronić graczy, jak i po to, żeby nie wyglądało to szczególnie drastycznie w telewizji. W rugby też to idzie w tę stronę, coraz mniej jest dopuszczalnych zagrań – tłumaczy Latawski. – Uprawiałem też piłkę nożną, rugby i bieganie. I najwięcej kontuzji miałem w tym ostatnim sporcie. Wszędzie są kontuzje, często przypadek decyduje. Niekoniecznie musi to mieć cokolwiek wspólnego z samym graniem. Na pewno nie brakuje zderzeń, człowiek kończy mecz poobijany, ale czy jakoś szczególnie dużo tego się dzieje, to też nie powiem – dodaje.

– Tak po prawdzie jednak to, że nie ma zasad, to my się z tego śmiejemy i często używamy sobie na jakichś promocjach, ale to już dawno i nieprawda, niemniej nikt tego oficjalne nie przyznaje – dodaje ze śmiechem.

W podobnym tonie wypowiada się Magdalena Maroszek, zachęcając by po prostu przyjść na ten trening i się przekonać.

– To na pewno nie jest tak straszne jak się wydaje. Może na początku, ale wszystko jest usankcjonowane odpowiednimi regułami. Po prostu trzeba samemu spróbować. Z biegiem czasu do pewnych rzeczy każdy jest odpowiednio przygotowywany na treningach. Tak że w kwestii teoretycznej. Musimy wiedzieć od której strony podejść, czy przy szarży musimy schować głowę, jeśli tak to w którą stronę itd. – tłumaczy.

– Co ciekawe ja wcześniej średnio się do sportu garnęłam. Nigdy nie potrafiłam dobrze piłki złapać, mimo tego, że moja mama była wuefistką. A tu proszę, nagle taki sport zaczęłam trenować i nie boje się grać, więc o czymś to świadczy – zaznacza z przymrużeniem oka. – Jesteśmy otwarci na wszystkie dziewczyny, które nigdy nawet nie uprawiały sportu, nie robimy żadnego castingu. Bo wiemy, że ten sport jest całkiem nowy. I wszyscy mogą zacząć z nami od nowa.

Fort Nysa

Czytaj także: Królowie lodu z Opolszczyzny.

Tags: Fort NysaFutbol
REKLAMA

NAJPOPULARNIEJSZE

  • Lena Wojtaszek

    Nie żyje 15-letnia fighterka Lena Wojtaszek. „Szok”!

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Miasto zyska niemalże autostradowy dojazd do autostrady A4

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Piastonalia 2026. Wystąpią m.in. OSTR, Paktofonika i Zalewski

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Dni Opola 2026. Na rynku wystąpi John Porter, w programie masa atrakcji

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
  • Nowa kopalnia kruszyw w regionie. Inwestycja za blisko 10 mln zł

    0 udostępnienia
    Usdostepnij 0 Tweet 0
REKLAMA

 

 

REKLAMA

 

REKLAMA
  • Redakcja
  • Newsletter
  • Kontakt
  • Gazetki promocyjne
  • Regulamin
  • Ochrona danych

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025

Welcome Back!

Login to your account below

Forgotten Password?

Retrieve your password

Please enter your username or email address to reset your password.

Log In

Add New Playlist

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Strona główna
  • Najważniejsze
  • Newsletter
  • Opole
  • Region
  • Sport
  • Tylko u nas
  • Biznes
  • Nauka
  • Razem dla środowiska
  • Dobra Energia
  • Gazetki promocyjne
  • Redakcja
  • Kontakt

© Wydawnictwo SIlesiana 2022-2025