Tradycję poświątecznych spotkań pracujących za granicą biskup opolski wprowadził wkrótce po objęciu urzędu. W poprzednich latach odbywały się one w sanktuarium w Jemielnicy. W tym roku emigranci zarobkowi zostali zaproszeni na mszę świętą w nowo odrestaurowanej katedrze opolskiej.
Miały być trzy miesiące, jest 10 lat
Pan Henryk Baron przyjechał do katedry razem z rodziną z jednej z podopolskich miejscowości. Od 10 lat mieszka i pracuje w Niemczech jako elektryk.
– Rodzina mieszka w Polsce, więc jestem typowym pendlerem – opowiada. – Jeżdżę na zarobek. Bo tu zostałem z pracy zwolniony 12 lat temu. Wyjechałem na trzy miesiące i już jestem za granicą 10 lat. Kontakty rodzinne podtrzymujemy stale przez telefon i za pomocą WhatsAppa. Ale do domu zjeżdżam tylko 3-4 razy w roku, jak mam urlop.
– Trudno przyjechać na weekend, kiedy się ma prace 800 kilometrów od domu. Pracuję w bardzo dobrych warunkach, w zamkniętej hali, nie na budowie. Do polskiej emerytury zostały mi cztery lata, do niemieckiej sześć. Na emeryturę wrócę. Ale do tego czasu będę pracował na emigracji. W tym wieku na zmianę pracy za późno – stwierdza.
Emigranci zarobkowi w opolskiej katedrze. „Rozłąka nie jest łatwa”
– Rozłąka jest trudna – mówił witając uczestników bp Czaja. – Z pewnością w sytuacji rozłąki trudniej budować więzi rodzinne. Ma też czasem wpływ na wiarę. Większa zasobność wynikająca z migracji sprawia, że nie zawsze o Panu Bogu pamiętamy. Nie zawsze widzimy potrzebę Pana Boga w naszym życiu. Dopiero po czasie widzimy, jakie to gorzkie owoce rodzi. O wiarę chcemy tu dziś szczególnie wołać i oto, byśmy żyli słowem Pana na co dzień.
– W sakramentalnej rodzinie małżonkowie mają wspólną więź w Chrystusie – mówił w kazaniu bp Andrzej Czaja. – Jeżeli żyjemy słowem Bożym, to słowo przyjmujemy, to mamy w sobie przedziwną moc. To, co Chrystus nam daje. To, słowo, którym żyjemy, nas łączy. Także wtedy, gdy żona jest na Śląsku Opolskim, a mąż w Niemczech lub Holandii. Dla chrześcijanina, który wierzy, jest to więź ponad wszystko.
W przypadającym w sobotę, 27 grudnia dniu św. Jana biskup pobłogosławił wino. Tradycja ta jest związana z podaniem o próbie otrucia św. Jana, który pobłogosławił wino, które mu podano i moc trucizny usunął.
– Trucizna jest symbolem nienawiści – mówił biskup Czaja. – A św. Jan był głosicielem Bożej miłości.
Zgodnie z tradycją toastowi poświęconym winem towarzyszą słowa: „Pij miłość św. Jana”.
Emigranci zarobkowi w katedrze opolskiej odwiedzali ustawiony żłóbek. Zwiedzali też odrestaurowaną świątynię. Między innymi schodzili do krypty, w której spoczywa pierwszy biskup opolski Franciszek Jop.
Czytaj także: W czasie pasterki odnowiona katedra w Opolu wypełniła się wiernymi
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie






















