Czy taka narracja to nadużycie? Z pewnością to jazda po politycznej bandzie, ale do tego już przywykliśmy właśnie podczas ośmioletnich rządów partii Jarosława Kaczyńskiego. Donald Tusk wszedł na boisko wybrane przez prezesa PiS i pokazuje, że świetnie sobie na nim radzi. To on dyktuje warunki gry. Na dodatek to, co mówi, nie jest bez pokrycia. Logicznie się broni.
Lider Platformy ostrzega wszystkich wyborców, że jeśli zagłosują na kandydatów PiS, to będą oni tacy sami, a nawet jeszcze bardziej, jak obecni europarlamentarzyści tej partii. Będą bratać się ze skrajnie prawicowymi i populistycznymi ruchami manipulowanymi bądź wprost finansowanymi przez Władimira Putina, torpedować wszelkie pomysły wzmacniające siłę Europy. Będą rozwalali Unię Europejską, a więc robić dokładnie to, na czym zależy Kremlowi.
Nawet część wiernych wyborców PiS dostrzega, że silna Europa, silna Unia, to gwarancja naszego bezpieczeństwa w tych niepewnych i burzliwych czasach. Im bardziej Europa będzie słaba, skłócona i podzielona, tym rośnie groźba rosyjskiej agresji, której my staniemy się pierwszą ofiarą.
Donald Tusk wystawia PiS rachunek za Macierewicza
To nie są strachy na Lachy. Niepokoi seria ostatnich pożarów, z których część jest dziełem rosyjskich agentów. Kilkunastu z nich zresztą zatrzymano, ale nie łudźmy się, że to wszyscy zwerbowani lub nasłani przez Kreml. Niepokoją informacje o gromadzeniu w Rosji tysięcy uchodźców z Azji i Afryki, którzy mają być rzuceni na naszą granicę z Białorusią. Niepokoją doniesienia polskich i zachodnich służb, że Rosja przygotowuje akcje sabotażowe na szeroką skalę w Europie i Polsce. O tym, że wojna w przestrzeni informacyjnej, zwłaszcza w internecie, trwa już od dawna, wszyscy wiemy.
I przy tym wszystkim PiS prowadzi kampanię, w której głównym wrogiem jest Unia i Bruksela. Oczywiście, to nie jest tak, że Kaczyński realizuje polecenia Putina. Prezes po prostu wpadł w pułapkę, z której nie da się już wyjść. Chce za wszelką cenę po raz kolejny wygrać z Tuskiem, więc oparł kampanię na antyunijnej retoryce, żeby zyskać głosy wszelkiej maści eurosceptyków i eurofobów. No, więc zasłużenie ma teraz, co ma.
Ponadto w obecnej sytuacji geopolitycznej PiS przyszło wreszcie zapłacić rachunek za zadziwiające tolerowanie, a niekiedy wręcz hołubienie dziwnych i szemranych postaci, które swoją działalnością szkodziły Polsce i wpisywały się w politykę Moskwy. Tu sztandarowym przykładem jest Antoni Macierewicz, swego rodzaju święta krowa, któremu nietykalność gwarantował Kaczyński.
Macierewicz modelowo nadaje się do kampanii zniechęcania do głosowania na PiS, na dodatek Donald Tusk może osiągnąć jeszcze jeden cel – mobilizację antypisowskiego elektoratu. Bo na tych wyborców pan Antoni działa jak płachta na byka.
Czytaj także: Komisja do badania wpływów rosyjskich to gra warta świeczki
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania.




